Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
40 postów 231 komentarzy

Granatowa

Granatowa - Karolina Polak, absolwent WPiA UG, specj. d/s adm.publicznej

W czterech ścianach.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czyli refleksja po przeczytaniu kilka lat temu esei wielkich psychologów z dziedziny przemocy domowej

Wszystko pięknie, ale co dalej? Jak zniwelować zmiany psychiczne, które mogą być nieodwracalne a sądownie- bardzo trudne do udowodnienia? Jak na przykład udowodnić, że to toksyczny związek doprowadził ofiarę do stanu, psychicznego w jakim jest, jak powiązać zapadnięcie na ciężkie schorzenia zdrowotne, np. PTSD1 ze znęcaniem się? Jak usprawnić system, w którym działania dochodzeniowo-śledcze w takich sprawach często zmierzają w prostej linii do umorzenia sprawy (nawet bez subiektywnych interesów stron, a z uwagi na fakultatywność wyboru czynnego udziału w dochodzeniu samych świadków zdarzeń, często spokrewnionych.

 

 

Jak widać Polska nie dorosła do zaspokajania potrzeb swoich obywateli. Czegokolwiek się tu w kraju dotknąć, kruszy się bądź zamyka stalową obręczą nie do przeskoczenia.

 

Co do prawa w kwestii znęcania, mamy całkiem przyzwoite przepisy. Problem w tym, że nikt ich nie egzekwuje. Policja i prokuratura umarza dochodzenia nagminnie, szczególnie jeśli ofiara nie ma pleców lokalnych znajomości.

Instytucje te zdają się prowadzić postępowania jakby z innej perspektywy. Na przeciwległych szalach wagi stawiają ofiarę i sprawcę i tak ustalają, jakie rozstrzygnięcie będzie dla nich samych korzystniejsze. Tego powodem jest spuścizna strukturalna sędziów, którzy wywodzą się pokoleniowo z partyjnych pionów komunistycznych, w których w wyroku liczyło się dobro partii, ogółu a nie-jak w demokratycznych standardach-dobro konkretnego, jednostkowego i dokładnie określonego człowieka.

 

Wcześniej szerzej pisałam już, że istnieje ogromna bariera w materialnym prawie karnym, która składanie fałszywych zeznań traktuje jako przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości-czyli takiemu właśnie niedookreślonemu ogółowi, a co najgorsze, faktycznie nie jest ścigane.

 

Jest oczywiste, że w większości przypadków sprawca ma finansowe zaplecze, które pozwala mu czuć się pewnie i panować nad sytuacją życiową ofiary. Nie bez znaczenia jest też wynikający z materialnej sytuacji sposób postrzegania sprawcy przez otoczenie czy liczne grono znajomych jakie ma w lokalnym środowisku.

Te właśnie czynniki decydują o wyniku „ważenia” przez policję czy prokuraturę rangi sprawy , możliwości decyzyjnych, a przede wszystkim, która strona ma mocniejszą pozycję.

Przeciętny policjant zarabia poniżej średniej krajowej. Z tego powodu wchodzi w różne zalezności, scala się ze swoim zawodowym środowiskiem, uczy się od starszych kolegów jak wykonywać swoją pracę by mieć szanowany bądź co bądź status i jeszcze dobrze na tym zarobić. Nie czyta zarządzeń ministra sprawiedliwości, komendanta, czy przepisów wykonawczych. Za to doskonale się orientuje w lokalnych interesach.

Sama ofiara często nieświadomie, będąc pod wpływem silnych emocji podaje policji informacje, które przyczyniają się do szybkiego zorientowania się w „silniejszym ogniwie” racji.

Jeśli sama przekazuje im informacje o sprawcy jako osobie szanowanej bądź majętnej, pokazuje nierównowagę sił. Ta nierównowaga często zostaje wykorzystanaa przeciwko samej ofierze.

Zgodnie z elementami definicji znęcania, zależność materialna ofiary od sprawcy uprawdopodabnia istnienie znęcania, z tego powodu ofiara sięga po ten argument. Ofiara nie bierze pod uwagę, że może on zostac wykorzystany przeciwko niej. Wydaje się to być wyjątkowo okrutne i absurdalne, ale tak się wlasnie dzieje, co potwierdzają liczne doniesienia prasowe w tym zakresie. Oczywiście to tylko kuluary tych spraw, to tylko domysły. Oficjalnie sprawy są umarzane na podstawie litery prawa.

 

Ofiara przemocy doznaje w ten sposób podwójnej wiktymizacji2.

 

Szkoda, że zaistnienie wszystkich elementów związku ofiara- sprawca nie skutkuje w polskim prawie wszczynaniem profesjonalnego dochodzenia.

Jedynie co przemawia w obronie policji to fakt iż za instytucją stoją ludzie, tylko ludzie. Osoby, którym zgłaszane sa przypadki przemocy są tylko ludźmi. Nie wychodźmy z założenia, że ktos noszący mundur z pewnością nam pomoże, z pewnością stoi po stronie prawdy. Ideały zostawmy w szafie. Nie przesadzaajmy z zaufaniem do urzędników. Oni nie muszą rozumieć naszej emocjonalnej sytuacji. Nie zostali stworzeni na pocieszycieli, na aniołół stróży- sami wybrali ten zawód,a zatem nie musieli mieć do tego powołania. Pamiętajmy, w jakim kraju żyjemy. Zróbmy wszystko tak jak trzea, zlózby pełne zeznania, nie wstydźmy się. Nie będzie drugiej szansy, jeśli sprawa tak, jak w moim przypadku zostanie umożona. Poczulam się tak, jakby ktoś umożył moje dziesięcioletni związek. Nie wybielajmy zatem sytuacji. Nie każdy postawi nas na właściwym miejscu. Sami musimy pokazać gdzie jesteśmy, czy na miejscu ofiary czy sprawcy, a będziemy traktowani różnie.

Nie zakładajmy, że każda osoba którą spotkamy to dobry człowiek. Przekazujmy w miarę bez emocji suche fakty i zdarzenia, bez wstydu czy niedomówień. Sprawdzajmy wszelkie podpisywane dokumenty, protokoły z zeznań pamiętając o tym czego dokładnie chcemy.

Policja to hermetyczne środowisko, jak każde inne co powoduje wewnętrzną patologię oddzialującą także a może przede wszystkim na sprawy przez nią rozpatrywane.

Mimo tego warto pamiętać, że niektórzy ludzie będą chcieli nam rzeczywiście pomóc, co nie pozostaanie obojętne dla ich psychiki, bo jedną sprawą jest chęć niesienia pomocy a inną realne mozliwości.

Kolejny problem dotyczy procedury. Co nam pozostaje w tak częstym przypadku umorzenia dochodzenia? Czy przy tworzeniu prawa proceduralnego zabrakło człowieka w człowieku? Wszystko wskazuje na to że tak, bo jak można było zarówno w procedurze karnej, wojskowej czy administracyjnej , jako jedyny środek sprzeciwu wprowadzić siedmiodniowe zażalenie , na dodatek kierowane za pośrednictwem organu , który wydał decyzję w danej sprawie?

 

CZEMU POLICJA/PROKURATURA UMARZA DOCHODZENIA?

 

 

 

OFICJALNIE:

  • organ stwierdza, że na podstawie zebranych informacji trudno jest uprawdopodobnić zaistnienie przestępstwa;

  • brak jest wystarczających ,niezbitych dowodów wskazujących na popelnienie zarzucanego czynu -co ciekawe policja wręcz czeka by pokrzywdzony sam takich dowodów dostarczył. Warto więc się zastanowić nad tym, czym właściwie w procedurze dochodzeniowej w sprawach przemocowych zajmuje się policja.W praktyce jej praca polega jedynie na zebraniu dokumentów dostarczonych przez strony.

 

 

 

FAKTYCZNIE

  • funkcjonariusze zajmujący się sprawą dokonują testu wagi3 który pokazuje przewagę życiową i zaplecze finansowe sprawcy;

  • funkcjonariusze mogą być związani ze sprawcą środowiskowo;

  • funkcjonariusze obawiają się władzy sprawcy , jego lokalnych układów, jego znajomości które mogą być wykorzystane w przypadku dalszego prowadzenia śledztwa, co z kolei może się zemścić na konkretnych funkcjonariuszach;

 

 

 

 

 

JAK POSTRZEGANE SĄ OSOBY SPORU I SYTUACJA PRZEZ FUNKCJONARIUSZA POLICJI

 

 

 

 

 

SPRAWCA

 

 

OFIARA

Stara się zapewnić rodzinie byt.

Siedzi w domu i z nudów roi sobie coś

Ma korzystną sytuację finansową.

Jest przyzwyczajony do wygody.

Ciężko pracuje.

Nie chce mu się pracować.

Utrzymuje rodzinę.

Pewnie ma z nim/nią za dobrze.

Ma w domu słuszne prawo głosu.

Zachcialo jej się odmiany.

Ma prawo czasem się zdenerwować.

Pewnie go zdradza a nie ma pomysłu na pieniądze więc chce je wyłudzić poprzez odszkodowanie za znęcanie się.

Pewnie ma powody się denerwować.

Nie radzi sobie z domowymi obowiązkami.

Ofiara go doprowadza do takiego stanu.

Ma załamanie nerwowe.

 

Jest niezrownóważona psychicznie.

Nie dba o dom.

 

Narzeka.

 

Przesadza i wyolbrzymia.

 

Izoluje się sama od rodziny.

 

Ma depresję, bo tak się zachowuje.

 

Nie ma pomysłu na swoje życie dlatego wymyśla problemy.

 

Nie ma prawa głosu skoro nie zarabia.

 

Praca w domu to nie praca.

 

Skoro jej jest źle czemu tak późno o tym mówi?

 

Dlaczego się nie wyprowadzi?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Widzimy wyraźnie, że ofiara skupia większą uwagę i wzbudza większe zainteresowanie funkcjonariusza. To jej motywacje i życie stają się przedmiotem wstepnego dochodzenia, czemu? No właśnie, oto jest pytanie!

 

A TERAZ COŚ O STANIE PSYCHIKI SPRAWCY I OFIARY W CHWILI GDY SPRAWA WYPŁYWA NA ŚWIATŁO DZIENNE

 

 

 

 

SPRAWCA

 

 

OFIARA

To wariatka, ale sobie wymyśliła.

Czuję wstyd.

Muszę jej pokazać kto tu rządzi.

To wszystko pewnie moja wina.

Jest głupia.

Może przesadzam.

Jest chora.

Jestem nielojalna, bo działam przeciwko niemu.

Jest leniwa i tyle.

Nie wiem co się dzieje.

Nie zaszkodzi mi.

Nie wiem co robić.

Niech sobie chodzi na policję.

Nigdy wczesniej tak źle się nie czułam.

Nikt jej nie uwierzy.

A jeśli będzie się mścić.

Pewnie kogoś ma.

Co jeśli znowu uderzy?

Pewnie ktoś jej pomaga, ktos doradza.

Boję się jego groźb.

Beze mnie nic nie znaczy.

Jestem zupełnie sama.

To dzięki mnie jest kimś.

Nie ma przy mnie nikogo kto by mi pomógł.

To mnie zawdzięcza komfort życiowy.

Szukałam pomocy i nie otrzymałam jej.

 

Szukanie pomocy nie ma sensu.

 

 

 

Jest obłudna i zakłamana.

Jak to wszystko wygląda.

Jak mogła za moimi plecami iść się skarżyć!

Mam tylko jego.

Beze mnie sobie nie poradzi, jest za głupia.

Nikt mi nie uwierzy, skoro dusilam to w sobie tyle lat.

Mam kontakty i zemszcze się.

Jestem do niczego.

Zapomniała gdzie jej miejsce.

Nikt mnie nie chce, mają pewnie powody.

Zapomniała ile dla niej zrobiłem.

Rodzina odwróciła się ode mnie.

Ma tylko mnie i śmie wystepować przeciwko.

Coś ze mną nie tak.

Nie ma gdzie odejść więc nie odejdzie.

Nie ufam innym bo chcą dla mnie źle.

Nie zaufa nikomu.

Nie mam szans na szczęście.

Nikt jej nie uwierzy w tym stanie.

Nikt mnie nie będzie chciał.

Kto mógł jej wbić do głowy te bzdury?

Nie umiem już ufać.

 

Nie umiem znaleść rozwiązania.

 

Nie będę szukać pomocy, bo już szukałam, bez efektu.

 

Ludzie mnie wyśmiali.

 

Nie chcę już żyć.

 

Nikt mnie nie rozumie.

 

Już nie chcę niczego.

 

Nie widzę wyjścia.

 

Jestem bezsilna.

 

Wszyscy mają mnie za wiariatkę.

 

Może faktycznie zwariowałam.

 

Może przesadzam?

 

Przecież bił mnie jeśli byłam winna.

 

Krzyczał bo na to zasłużyłam.

 

Obrażał mnie i poniżał, ale potem żałował.

 

Ma prawo się zdenerwować.

 

Może nie robiłam wszystkiego tak, jak trzeba?

 

Przecież on mnie kocha.

 

Sama go denerowałam i prowokowałam.

 

Nie mogę tak dłużej żyć!

 

Nic już nie wiem.

 

Niczego nie jestem pewna.

 

Nie wiem co się dzieje.

 

Boję się wszystkiego.

 

Wiem, że muszę coś zrobić, ale boję się.

 

Będzie się mścił na mnie i dzieciach.

 

Spełni groźby i nigdy nie dostanę pracy.

 

Naśle na mnie kolegów.

 

A jeśli zabije się tak, jak mówił?

 

Nie umiem żyć sama.

 

Nie chcę nikogo krzywdzić.

 

Z czego się utrzymam?

 

Do niczego się nie nadaję.

 

Wolę już żyć w piekle niż w zupełnie nieznanym mi świecie wolności.

 

On się zmieni.

 

Co będzie z dziećmi?

 

Nie chcę się dłużej bać, chcę żyć, ale nie wiem jak.

 

To przykładowy katalog wewnętrznych myśli w aspekcie problemu przemocy. Widać z niego, że kobieta nie patrzy realnie na swoja sytuację. Nie widzi tego co ma. Dostrzega jedynie negatywne rzeczy wokół. Nie jest w stanie myśleć racjonalnie, jest targana silnymi emocjami. Walczy ze sobą samą. Wszystko widzi w czarnych barwach. Partner doprowadził ja przez lata znęcania się do takiego stanu psychicznego, który nie pozwala jej realnie patrzeć na sytuację. Na dodatek jest osamotniona w tej sytuacji. Z reguły nie ma przy sobie już nikogo, bo jej partner zabraniał jej kontaktów ze znajomymi i rodziną tłumacząc to jej dobrem. Stawiając ich w roli złych ludzi, którzy chcą popsuć ich związek z zazdrości. Nie może również liczyć na wsparcie instytucji, które potrafią jedynie doradzić wyprowadzkę, która w rzeczywistości jest ucieczką. Kobieta w popłochu zabiera trochę swoich rzeczy i ucieka. Co dalej? Nie wie. Nie myśli o tym. Dopiero już w tym niby bezpiecznym miejscu- o ile takie się znajdzie, dochodzi do niej, że nie daje sobie rady. Już w pierwszych godzinach odczuwa samotność, pustkę, wyalienowanie i tak silny szok, że może się nawet fizycznie rozchorować. Umysł przekona ciało, że stało się coś niezamowicie złego dla niej. Będzie czuła się w obcym świecie, jak na innej planecie. Wolność wyda jej się piekłem i żadna niebieska linia nie odwróci jej kolejnego kroku życiowego- powrotu do oprawcy.

 

 

Wróćmy jednak do meritum. Sprawca, w odróżnieniu od ofiary z natury i założenia, jest spokojny, jasno i z dystansem ocenia fakty, bada sytuację. Myśli o sytuacji z perspektywy osoby panującej nad nią, bo faktycznie ma świadomość kontrolowania kobiety pod względem emocjonalnym i materialnym. Nie ulega emocjom, nie wykonuje w czasie ujawnienia domowych tajemnic żadnych niewlaściwych ruchów. Wie, że jeśli tym razem ja uderzy bądź sprowokuje, nie zawacha się zadzwonić po pomoc lub w inny sposób zademonstrowac swój sprzeciw wobec jego zachowania.Z obawy przed swoim wizerunkiem w oczach sąsiadów nie zrobi niewłaściwego ruchu. Zimny prysznic i czytelny sygnał: „Przemocy wobec mnie dość!”.

 

Ofiara w odróżnieniu od krzywdzącego, od chwili ujawnienia zdarzen domowych żyje w ciągłym skrajnym stresie. Może się bardzo pochorować, a do tego z pewnością będzie musiała znosić upokorzenia, docinki a nawet rękoczyny od swego partnera. Najważniejsza rzecz, to zachowac zimną krew w obliczu prowokacji toksycznego partnera. Kiedy pokarze mu się, że "nic nas nie ruszy", przestanie działąć, gdyż uzna swoje działanie za nieskuteczne i bezsensowowne.

Ofiara przemocy, która jest na granicy nerwowego wytrzymania bardzo nisko ocenia siebie, nie widzi zupełnie siebie jako człowieka w pełni wartościowego, w pełni zaslugującego na szacunek. Potwierdzono, że ofiara przemocy ma zmienne nastawienie do samej siebie. Raz uważa , że jest wartościowa, raz nic nie znacząca, raz chce działać, by po chwili zamknąć się w sobie. Cierpi samotnie, a myśli klębią się w jej głowie. Jest ich coraz więcej i paraliżują każdy jej życiowy ruch. Właśnie aby zapobiedz tej reakcji- czy to na etapie uwolnienia się fizycznego od sprawcy, czy jeszcze w trakcie przebywania z nim- wymaga kontaktu z otoczeniem, rodziną i znajomymi, którzy faktycznie chcą dla niej jak najlepiej.

W sytuacji, kiedy jej samoocena czy asertywwnośc obracaja się w pył istnieje największe niebezpieczeństwo prób samobójczych.

Wszystko co przeżywa ofiara w tym czasie pochodzi od sprawcy i stanowi jego cel. On karmi się władzą jaką nad nia posiada. Bawi go to, ale tez stanowi dla niego istotną życiową wartość, tym bardziej, gdy panuje nad kobietą atrakcyjną i lepiej wykształconą od siebie. Mężczyźni pragną szacunku, który im się słusznie należy. Problem gdy prócz szacunku oczekują pełnej uległości niepodyktowanej żadnym logicznym wytłumaczeniem. To jest już nie tylko przemoc lecz również zboczenie. Cóż z tego, że wiele osób uzna takich mężczyzn za zakompleksionych, skoro kochająca kobieta nie da sobie przetłumaczyć za pomocą logicznych argumentów iż zachowanie jej partnera jest niewlaściwe, dlatego ulegają. Z miłości i dla miłośći. „Dla miłości zrobiłabym wszystko”- tak często słyszymy. Tylko zwykle kobiety sa wystawiane na takie rzekome proby miłości a to najzwyklejsza w świecie przemoc. Nie należy nigd tracić rozumu, bez względu na to jak mocno możemy pokochać drugą osobę i jak wiele dla niej jesteśmy w stanie zrobić. „Dla ciebie, mógłbym zrobic wszystko...” śpiewa wookalista zespołu Myslovitz. Czy to jest prawdziwe podejście meżczyzn do miłości? W tej samej piosence po kilku wersach pojawia się tekst: „najchętniej, zamknąłbym cię w klatce, bo kocham na ciebie patrzeć..” – A zatem mamy odpowiedź. Piosenki nie klamią, nie są efektem iluzji, sa prawdziwe. Bardzo żadko przekonać mężczyzn do zwierzeń. Ta piosenka pokazuje prawdziwe odczucia mężczyzny wobec kobiety wynikające z jego natury. Jeśli koieta w porę odrozni miłośc od zaborczości i sprowadzi mężczyznę na wlaściwy tor- nigdy nie spotka jej z jego strony przemoc. Zatrzyma ją w tym momencie, o ile ją zauwazy, gdyz sama może być nią zaślepiona. Jeśli zaś nie dostrzeże zagrożenia miłość szybko lecz niezauważalnie przerodzi się w zaborczość, a ta z kolei w przemoc, która uderzy z całą perfidią w kochająca kobietę, która tracąc siebie straci wszystko.

 

Sprawca zwykle latami pracuje na taką uległość ofiary Uzależnia ją od siebie w każdy możliwy sposób,a wszystko tłumaczy tym, że wie lepiej co jest dla niej dobre. Za pomocą uczuć- tak ważnych dla ofiary- szantazuje ją emocjonalnie, by zawsze zyskać to czego chce, a ją samą pozostawiać w poczuciu winy i niedosycie uczuć. Im ciężej kobieta się stara o miłość, tym niżej upadnie- zgodnie z wolą oprawcy.

 

 

 

 

Jak więc zapanować nad samą sobą? Jak nie dać się zwieść słowom i zachowaniom mężczyzny?

Wystarczy ufać własnej intuicji i uruchamiać rozum również w momentach, gdy górę bierze serce. Pamiętajcie drogie Panie. To my szukamy miłości, uczucia i bezpieczeństwa. Mężczyźni pragną z reguły jedynie szacunku i pożądania4. Lokujmy więc uczucia rozważnie.

1 Zespół stresu pourazowego

2 Szerzej na ten temat w artykule Agnieszki Michałowskiej „Podwójne cierpienie-skutki podwójnejj wiktymizacji”Niebieska Linia 2/43/2006

3 str. 431 tego opracowania własnego

4 Szerzej o tym pisze Piotr Mart w ebooku :„Mężczyzna od A do Z”.

 

 

Gdynia, wrze, 2009r.

 

KOMENTARZE

  • Walka ze złem nie ma żadnych efektów, wręcz odwrotnie.
    Krzewienie dobra przynosi efekty, powolne, ale trwałe.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej