Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
40 postów 231 komentarzy

Granatowa

Granatowa - Karolina Polak, absolwent WPiA UG, specj. d/s adm.publicznej

Pisać każdy może...ale

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jaki sens miałoby pisanie, gdyby nie stała za nim wola prawdy? (Hermann Hesse)

Pisanie i publikowanie w ramach wykonywania zawodu dziennikarza czy pisarza to czynność powszechna.

Po pojawieniu się kilkanaście lat temu nowej formy powyższego tj. możliwości prowadzenia blogów nikt nie pytał-skąd to się wzięło i czemu służy. Lecz dzięki blogom ludzie zdobyli możliwość przysłowiowego "wygadania się", zdobywali niezweryfikowane, jednak istotne dla nich informacje oraz otworzyli furtkę do nowej formy komunikacji. Nie będąc zobligowanym do przestrzegania ram typowo dziennikarskich, zarówno formalnych (styl, forma literacka, obiektywność, eliminacja zwrotów nacechowanych emocjonalnie) jak i materialnych ( dobór poruszanych zagadnieniń, żródła informacji, etc.)

Dziś, mamy sytuację, w której zalewani jesteśmy informacjami mniej lub bardziej zweryfikowanymi, jednak co jest powodem zaistnienia tak silnej potrzeby pisania ?

Piszemy, bo możemy, a nie musimy. Wybieramy tematy, które nie są tematami zleconymi, jak to bywa czasem w dziennikarstwie.

W ostatnich trzech latach, najwięcej postów dotyczy polityki i spraw, które bezpośrednio lub pośrednio się z nią łaczą lub pozostają w odczuciu głównej grupy blogerów od niej zależne.

Tak postrzegane blogowanie jest odpowiedzią na inną, dość nową potrzebę, potrzebę wysłuchania w sytuacjach doprowadzania coraz większej części społeczeństwa do bezsilności i ostateczności po całkowitej kompromitacji organów państwowych w realizowaniu ich podstawowych funkcji.

Obserwujemy dysfunkcję prokuratur, sądów, urzędów, ministerstw i długo by jeszcze wyliczać.

Chcemy się więc dzielić naszymi refleksjami w dużej mierze z uwagi na tę obserwowaną dysfunkcję państwa działającego poprzez swoje organy w różnych dziedzinach życia.

Spotykamy się z opiniami, iż tak postępują frustraci, osoby niezbyt inteligentne, które wypłakują się w rękaw publiki będąc jednocześnie żałosnymi klonami pseudodziennikarzy lub osobami niespełnionymi, których jedynym problemem są oni sami a do czego nie moga dojrzeć. Wszak nikt niby nie weryfikuje opisywanych faktów na blogach. Czy jednak napewno?

Oderwijmy się na chwilę od tematu i zastanówmy się nad wprowadzeniem ACTA. Tak- piszę wprowadzeniem, bo rząd, ten światowy w odczuciu wielu osób, zabezpieczył się przed larum ludu i na wypadek porażki oficjalnej przygotował swoje małe furteczki, którymi szerszy od ACTA projekt przeforsuje, nie patrząc na granice.

Czy miałby do tego odpowiednie narzędzia i czy mogłoby  to ucieć spod czujnego wzroku młodych, gniewnych?

Tak. Narzędzia mogły być przygotowywane od prawie dwudziestu lat, zarówno te bezpośrednie/materialne , jak i regulacje prawne(formalne narzędzia).

Czemu jest to istotne z punktu widzenia wylewu blogerów? Wszystko razem doskonale sprzęgło się w czasie, bo to, czego nie wyłapie czujne oko prokuratora działającego na wniosek/pow.prywatne lub z urzędu/poprzez działania służb- wykryje znakomity system, system, który nie służy utrzymaniu u stołka jakiegoś tam Tuska, ale służy władzy globalnej i globalnej kontroli.

Z doniesień prasowych dowiadujemy się pobocznymi ścieżkami, o próbach zmiany prawa stowarzyszeń, o nakładaniu na służby specjalne szerszych uprawnień odnośnie zbierania informacji, o gromadzeniu danych celem eliminacji skupianiu się ludzi o skrajnych lub niebezpiecznych poglądach,  oraz innych regulacjach- wszystkich w imię bezpieczeństwa obywateli.

Te wszystkie działania są wyrazem poszerzania uprawnień ingerencyjnych państwa w życie jednostki.

Z własnego doświadczenia zaś obserwujemy coraz większą kontrolę dużych firm nad informacjami przepływającymi przez portale społecznościowe, blokowanie czasowe niektórych kont lub ograniczanie dostępu do swoich profili na bazie regulaminów. Dość często spotykanym problemem jest odczucie, iż dany serwis mówiąc kolokwialnie "zamula", co bywa przejściowym problemem serwerów, lecz częściej jest procedurą zastosowania tzw. buffer overflow- błędu programistycznego, którym bardzo często posługują się "prawdziwi informatycy" w celu przejęcia kontroli nad przepływem informacji w systemie.

www.youtube.com/watch

Spotykamy się także z dużą ilością działań polegających na handlowym profilowaniu użytkowników internetu, celem "zaproponowania mu najbardziej pasującej do niego oferty"  tj. banery wyboru, konkursy, ankiety, dostęp do zapisów z wyszukiwarek, automatyzacja dostępu serwisów do cookies czy wpisów z wyszukiwarek.

Biorąc pod uwagę fakt, że informacje o wprowadzanych przez lokalne rządy regulacjach ustawowych, mających niby znikomy wpływ na wolność internetu, nie stanowią nigdy głównego tematu w mediach publicznych, warto sobie je przyswajać. Blogowanie jako wyraz wolności słowa jest odpowiedzią na potrzebę wyrażenia swojej myśli, przekazania wiernych faktów czy podzielenia się czasem bardzo trafną analizą jakiegoś zdarzenia, o której nie dane było autorowi powiedzieć w czasie, w jakim powinien był mieć do tego prawo.

Myślę, że dobrze się stało, że ludzie zaczęli korzystać z takiej formy komunikacji. Ma to ogromnie pozytywny wpływ na samoregulację  kwestii zasadniczych, odkrywanie nowego światopoglądu zamiast powielania schematów myśleniowych, pozwala utożsamiać się z szerszą grupą osób, dodaje wiary, wyzwala kompromisy, pozwala uzyskać inny punkt widzenia lub daje podstawę do pozytywnych zmian zarówno w sferze funkcjonowania jednostki w grupie, jak i w obszarach stricte naukowych, gdzie dyskusja wyzwalana jest na bazie pewnej grupy osób, które mają pojęcie o dziedzinie w temacie której się wypowiadają, co nie zamyka wcale dostępu do tej informacji pozostałym czytelnikom.

Pytanie jakie należy sobie zadac brzmi, czy jest to forma kontrolowanej wolności, taki skrawek dany nam przez  bliżej nie znanych łaskawców w obliczu daleko posuniętego przewrotu ideologicznego, o którym pisał i mówił Tomas Schuman i ma na celu jedynie oderwać nas od myślenia o faktycznych powodach zaniechania organów państwa w wypełnianiu swych podstawowych funkcji?  Jeśli dojdziemy do takich wniosków, musimy zadac również drugie pytanie. Czy, skoro jest to wyraz łaski, łaska ta ma na celu koncentrowanie olbrzymiej ilości informacji i wykorzystywanie ich przeciwko nam?

Nie. Bynajmniej ja tak nie uważam. Nawet, przy załozeniu, iż jest to celowe narzędzie niosące ze sobą konieczność spotkania się w cztery oczy z seryjnym samobójcą czy  adwokatem opisywanej persony, poprzez intensywne prace wujka Google, satelit , Syborgów i Echelonów całego świata z wykorzystaniem materialnym wszelakich służb, to umożliwienie ludziom swobodnego wyrażania swoich myśli będzie dalej, pomimo wszystko najlepszym narzędziem zapewniającym realizację potrzeby wolności, sprawiedliwości czy tożsamości.

Na inne nas widać nie stać, pomimo wydawania na państwo potężnych pieniędzy.

 

Należy przyznać, iż blogi w znaczący sposób przyczyniają się do poprawienia i samoregulacji stanu spraw prawnych, jednak nie pod kątem ich merytorycznego rozstrzygnięcia lecz samej swej funkcjonalności, bo jako pochodna mediów- działają na posiadajacych władztwo decyzyjne, którzy muszą się liczyć z tym czy innym wpisem mogącym obnażyć ich niekompetencję. Choć do tej pory zwyczajowo reakcją urzędników na upublicznianie prowadzonych przez nich spraw jest lęk i próba zemsty na stronie skarżącej się bądź ujawniającej niekompetencję, to jest to reakcja przewidywalna i w moim odczuciu bardzo pozytywna.

Stereotyp urzędnika, mającego pełnię władztwa nad stroną musi pęknąć, bo nie chcemy dłużej i nie zezwalamy na życie w kłamstwie w absurdalnym natężeniu. Trzymamy godności litery prawa, która obowiązuje nie jednostronnie-tylko petenta Kowalskiego, lecz również urzędnika, który pobiera wynagrodzenie oraz jest poddawany różnym pokusom korupcyjnym bądź klientalnym. To wzbudzac lęk w urzędnikach musi, gdyż na razie żaden z nich się nie przełamał na tyle wyraźnie, by inni poszli za nim. O zgrozo: że to szary Kowalski zmusza rękę władzy do stosowania prawa (!) Ten absurd rozpoczyna się od ram ustawowych. Urzędnik jest sługą systemu, zgodnie z materią prawa, a obraz realny zaprzecza tej regulacji. Urzędnik sam siebie ustawia w roli Boga Ojca Wszechmogącego i nie bluźnię w tym momencie, to tylko obraz bezczelności z jaką się nie kryje. Absurd kończy się na próbach zemsty i drastycznych reakcjach lękowych urzędników na zagrożenie upublicznienia sprawy.

"Człowiek jest miarą wszystkiego", jak stwierdził Protagoras. W sytuacji ignorowania głosu jednostki przez władzę, w obliczu obserwowanej a stanowiącej fakt niezaprzeczalny pełnej demoralizacji "wybranych" ( ignorancja, cynizm, absurd, bezczelność, manipulowanie medialne faktami)  na bazie sprawowanego władztwa, nie tylko człowiek przez system  zneutralizowany, wyszydzany czy ignorowany podejmuje głośny dialog, podejmuje go również ten silny, niezłomny i niezwyciężony.

Tomas Schuman w swoim wykładzie opisał przebieg przewrotu ideologicznego autorstwa sił rosyjskich na Zachodnią Europę. Kto zapoznał się z nim ten wie, że jest to całkiem możliwy i w ocenie wielu - realizujący się scenariusz.

www.youtube.com/watch

Idąc dalej tropem myśli paranoidalnej :Jeśli zakładamy najczarniejszy scenariusz, że publikowane przez nas informacje będą w pełni wykorzystywane do dopełnienia powyższego cyklu dwudziestoletniego pomyślmy do czego te informacje mogą posłużyć, po wykorzystaniu ich przez służby czy handlowców? Po wyczerpaniu się możliwości wtórnego, wielokrotnego ich użycia? czy staną się bezużyteczne?

A może ten cykl już dawno nastąpił? Może wszystko jest już przesądzone?

Wróćmy do naszego blogowania i mniej paranoidalnych rozważań.

Głosimy swoją myśl publicznie. jest ona w normalnej procedurze przemielana przez system z uwagi na obowiązujące w państwach procedury i ramy prawne, jest też mniej lub bardziej kontrolowana przez różne organizacje działające niejawnie, nawet dla rządów. Ilu ludzi, tyle opinii. Są więc Ci co nie przejmują się tym zupełnie oraz tacy, których temat co najmniej intryguje. Prawdę być może znają tylko wysokiej klasy programiści.

Popatrzmy na sprawę Antykomor i jej finał sądowy. Co może nam przekazać rozwiązanie, jakie zapadło?

Podnosimy larum niesprawiedliwości. Słusznie. Jednak nawet jeśli się bardzo uprzemy, to na bazie oficjalnych i zareglamentowanych przez państwo polskie narzędzi, poprzez które służby  dopadły autora blogu, musimy przyznać z całą sympatią do autora i pomimo znanych nam manipulacji i wykrętów obecnej władzy, że- być może nie naruszyła prawa a jedynie je przekroczyła w realizowaniu swojej funkcji. Przeciez Prezydent mógł z powództwa prywatnego składać wniosek o naruszenie godności i to rękami swoich adwokatów?

To jednak nie zmienia faktu, że bloger został skazany, w obliczu kamer, w natłoku słusznego ludzkiego gniewu i solidaryzowaniu się z Nim.

Na ile był to jednak proces pokazowy i co tak naprawdę miał pokazać, bo to, że miał pokazać bezmiar absurdu władzy,  czy ośmieszyć tym wyrokiem samego Prezydenta- już wiemy. Sposobem prowadzenia czynności(zatrzymanie) , w moim odczuciu prokurator się ośmieszył, bo głowa państwa, która wymaga zawołania armi antyterrorystów i komandosów, kiedy kradnie się mu lizaka lub mówi "gu-pi"   wskazuje na wysoką indolencję umysłową samego obrażonego.  Jak pisał Sun Tzu , autor Sztuki Wojny- "Marny to władca co na komara wojska swe nasyła".

 

Ukazanie na ławie oskarżonych jednego, samotnego, porzuconego "komara" .

 

To moja refleksja odnośnie tej sprawy, lecz bynajmniej nie wzbudza ona we mnie lęku. Napawa mnie jedynie przerażeniem, iż Ci, którzy zadecydowali o kształcie prowadzonych czynności-bo to jest istotniejsze od samego wyroku- nie potrafią dojrzeć własnej zaściankowości, własnych ograniczeń i  z perspektywy realnych zagrożeń dla bezpieczeństwa wewnętrznego Rzeczypospolitej Polskiej, to oni są komarami, które należałoby zneutralizować.

Przy natłoku tak wielu istotnych dla bezpieczeństwa narodowego Polski spraw tylko idiota jest w stanie wysyłać wojska na komara i wpisywać je w ramy dbałosci o wizerunek głowy państwa. Marnować potencjał służb, dawać temat do kpin obcych mocarstw, ubawiać śmiechem obce wywiady. A może ten wyrok to nie wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, tylko tego nie zauważyliśmy?

Rodowód ludzi umieszczonych w wymiarze sprawiedliwości i w centrach politycznych nie jest przecież już dla nikogo obcym tematem?

Jest mi ogromnie przykro z tego powodu. Wypełnia się plan dawnej KGB na naszych oczach, a najgorsze jest to, że jeśli to miałbyć naprawdę ważny decyzyjnie wyrok to znów ośmieszyliśmy się przed wrogiem.

Dla mnie nie jest możliwe by decyzja ta była wydana przez sędziego-funkcjonariusza polskiego, bo nikt tak, jak wróg nie cieszyłby się z całkowitego upadku polskiej demokracji.

Czasem trudno jest odróżnić zwykłą ludzką głupotę, która przecież zdarza się nawet sędziemu -biorąc pod uwagę upadek w naszym kraju wymiaru sprawiedliwości (dysfunkcja, kumoterstwo, klientelizm, korupcja, usłużność względem władzy etc) - od zaawansowanego działania na naszym terytorium "śpiocha".

W moim odczuciu skompromitowano powagę urzędu prezydenckiego oraz dano podstawy do zastanowienia się nad przyszłością rządowych agencji zajmujących się bezpieczeństwem narodowym i wewnętrznym kraju.

Jeśli zaś ten model działań, jak i rzesza innych decyzji jest wyrazem zwykłego lizusostwa w stosunku do władzy lub po prostu niekompetencji urzędników-należy jak najszybciej wymienić powyższych w ramach zachowania bezpieczeństwa wewnętrznego Rzeczypospolitej Polskiej.

Blogowanie obecnie służy tak wielu celom, mniej lub bardziej etycznym, że nie sposób przewidzieć tego, jak daleko posunie się strach przed nim. Reakcje na niezależną publicystykę (nie mylić z niezależnym dziennikarstwem które nie istnieje/odpłatność) stanowią idealną choć niezamierzoną prowokację do ukazania nieprawidłowości systemu.


 

Mimo wszystko bardziej przestrzegałabym przed zdradzaniem w internecie naszych ulubionych produktów aniżeli komentowaniem polityki czy słusznym obsmarowywaniem urzędników, bo-jeszcze nie zmieniono nam ram prawnych- i to urzędnicy oficjalnie służą systemowi a nie My im. To Oni odpłatnie wykonują swoją służbę i pracę-choć widzimy zupełnie co innego, nie przesadzajmy we własnych lękach i nie pozwalajmy ich karmić, bo tylko na lęku wkrótce bedzie opierać się ich władztwo, ale tym razem bedzie to ich lęk. Już jest.

Warto pamiętać, by nie pozostawiać ludzi samych, kiedy ich dopadnie ta gangrena przesadyzmu.

www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Awantura-na-peronie-po-manifestacji-w-sprawie-ACTA-n54964.html

Znając stare wzorce działania by atakować tylko odłączone jednostki, bo na tyle im starcza odwagi.

Reasumując: piszmy i jeszcze raz piszmy. To, co myślimy i uznamy za konieczne się tym podzielić- zgodnie z naszym odczuciem etycznym i prawdą. Stosowne pismo być może otrzymamy pocztą tradycyjną. Wezwanie lub zawiadomienie. Jeśli ktos się przejmuje, niech już teraz przestanie pisać. Jeśli zaś uznacie, że cele blogów wykraczają poza ramy polskiej polityki i są szerszym narzędziem (bez względu czego)-warto przypomnieć wtedy o  zasadzie Machiavellego, że cel uświęca środki, a nie mając świadomości celu, wszyscy jesteśmy jedynie narzędziami.

 

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • Niedoczytałem
    do końca. Tekst powinien być bardziej skompresowany.

    A co do pana Frycza - jakby był on Białorusinem i zrobił coś podobnego panu Łukaszence a ten wsadził go za kratki to pewnie cały ZSRE wywołałby burzę.

    Pamiętamy sprawę pana Poczobuta.
  • @Granatowa
    Dobry artykuł, a nawet superdobry i rzetelnie oddaje sens tego, co się dzieje w naszej rzeczywistości ustrojowej naszej III RP. Rewolucja informatyczna jest fenomenem naszych czasów, żyjemy w epoce wielkich przewartościowań w sferze idei pod każdym względem i w skali globalnej. Dzięki za post. Pozdrawiam serdecznie.
  • Arogancja władzy...
    Im "elity" rządzące Polską są na niższym poziomie, tym bardziej są beszczelni i aroganccy wobec społeczeństwa. Warto wrócić do czasu, kiedy Prezydentem był Pan Lech Kaczyński. Co się wtedy działo ? Tusk i jego ministrowie DORZYNALI WATAHY...w przenośni i w realu. To wtedy członek PO Cyba na apel Sikorskiego i nagonlę medialną, po całym serialu szczucia na Prezydenta aktywistów PO Niesiołowskiego i Palikota, zamordował w Łodzi działacza PiS, Rosiaka i drugiemu poderrznął gardło. On został ukarany i pewnie jak SB-ek Piotrowski, przedwcześnie wyjdzie na wolność...a co z prowokatorami ? Czy oni kiedykolwiek odpowiedzą za podżeganie do tego czynu ?
    Czy ci wszyscy, którzy opluwali Prezydenta Kaczyńskiego będą ukarani ? Skoro za pisanie prawdy o komorowskim są już kary, to dlaczego tamto opluwanie jest bezkarne. Czy polskie prawo jest wybiórcze ?
    Urzędujący Premier może używać swoich działaczy partyjnych do zaszczuwania niewygodnego Prezydenta i nic mu za to nie grozi...Może on również jawne afery na szkodę państwa zamiatać pod dywan...i również ni mu za to nie grozi ? Kto nami rządzi ? Czy ci ludzie mają honor i ambicje ? Ale to jest takie pokolenia katów, które w/g Michnika są ludźmi "honoru" (Jaruzelski i Kiszczak).
  • 5*****
    Super wykład, bo nikt tak, jak wróg nie cieszyłby się z całkowitego upadku polskiej demokracji. Pozdrawiam
  • @Grażyna Niegowska 11:22:40
    Poważny temat, tylko prawda może nas uwolnić z magmy pospolitego kłamstwa. Pozdrawiam
  • Dziękuję.
    Dziękuję za ten tekst, potwierdził moje przypuszczenia, przemyślenia.

    Dodam jednak coś jeszcze.

    Sama , od sześciu lat jestem blogerką. Piszę, bo lubię. To moje hobby. Staram się nie tylko przekazywać pewne opinie, bawić czytelników, ale również dbam o stronę literacką. Zanim więc opublikuję tekst, zwracam szczególną uwagę na treść i na formę wypowiedzi. Mam świadomość, że prowadząc bloga, na którym można przeczytać teksty napisane poprawną polszczyzną, przyczyniam się do krzewienia pięknego, ojczystego języka. Tymczasem, od kilku lat obserwuję, że coraz częściej duże portale promują i polecają blogi, które z opiniotwórczością ani z literackością nie mają nic wspólnego. Jeszcze kilka lat temu właśnie mój blog często był polecany- jako dziennik pełen humoru, literackości, zdroworozsądkowego spojrzenia na problemy rodziny. Podobnie blogi zaprzyjaźnionych osób - mądre, prowadzone rzetelnie i promujące język polski a nie nowomowę. Teraz obserwuję promocję wulgaryzmu, błędów wszelkiej maści (od ortograficznych, przez stylistyczne, aż po gramatyczne), niechlujstwa językowego i tematów typu "papka z mąki ziemniaczanej". I to dla mnie jest niebezpieczne. Nie dla mnie jako dla osoby - bo kto ma znaleźć i chce odszukać wartościowy blog - znajdzie go. Jest to niebezpieczne dla ogółu społeczeństwa. Właśnie tak jest ogłupiane, tak "władza" może sterować umysłami ludzkimi.

    A na koniec. Twoje zdanie, które jest bardzo ważne i warte podkreślenia, że bałabyś się na blogu pisać jakie produkty lubisz. Strzał w dziesiątkę. Ja też. I nie polecam nikomu, kto ma odrobinę inteligencji i brak cierpliwości do spamu. Nie mówiąc o telefonach i wrabianiu np. w ...nigdy nie zawartą umowę ustną (sprawa PKT.pl- warto byłoby się przyjrzeć temu z bliska).
  • witam wszystkich
    Jeszcze słowo o czynniku, stanowiącyn część składową opisywanego przez prof. Schumana planu, a majacym również wpływ na rozwój bloggingu.

    http://www.youtube.com/watch?v=VFrheTCS_xc


    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=CnvukC2eXwo#!

    Blogging wynika obecnie w głównej mierze z braku niezależnych przekaźników spraw ludzkich i zamrożenia narzędzi powołanych do zajmowania się nimi.
    Zastanawiam się nad tym, ile spraw, które ludzie przekazali do publicznych mediów celem rozważenia "zajęcia się" tematem nie ujrzało światła dziennego, a ile spraw przekazanych do załatwienia ich zostało umorzonych. Takich statystyk nam brak.
    Pozdrawiam
  • @Granatowa
    A ja jeszcze wymyśliłem taki powód, dla którego warto pisać bloga: http://gps65.nowyekran.pl/post/74690,informacja-leci-w-kosmos
  • Autorka się myli...
    ...gdy pisze " Wypełnia się plan dawnej KGB na naszych oczach" i sugeruje, że elementy zamordyzmu w polskim prawie są wynikiem jakichś wpływów rosyjskich.

    II RP była państwem niewątpliwie przez wpływy rosyjskie ( wtedy radzieckie ) NIE rządzonym. Ale zamordyzm - jej własny - był WIĘKSZY niż obecnie. Za źle oceniane przez władze pyskowanie można było trafić do Berezy BEZ SĄDU, jak to się przydarzyło Stanisławowi Mackiewiczowi.
    Obowiązywała specjalna ustawa o "ochronie imienia Marszałka Piłsudskiego".
    Częste były konfiskaty książek. Zdarzało się zamykanie gazet

    A chyba i nieszczęsny artykuł kk o ściganiu z urzędu obrazy prezydenta jest przepisany z ustawodawstwa II RP.

    Polska ma WŁASNE tradycje zamordyzmu.

    P.S. Do tej samej kategorii co wyrok na Frycza należy wyrok na Dodę. Ale wtedy protestowali przeważnie inni, niż w przypadku Frycza.
  • @Granatowa 13:24:54
    Zaniżanie poziomu nauki, przeważnie po rewolucjach, aby lepiej się żyło. Wiadomo komu?
  • @goodness 14:21:39
    Oczywiście, że tak jest. Zamordyzm to nie element realizacji obcych planów, mamy własny zamordyzm na bazie różnych przepisów i nie tylko przepisów a standardów i wytycznych.

    Dla zamordyzmu instytucji obcy mechanizm jest jedynie wzorcem, ale wcale nie oznacza iż bezpośrednio na jego kształt wpływa.
  • @Granatowa 14:29:45
    Właśnie, po zamordowaniu naszych elit przez wrogów trochę genów się uratowało, więc musimy bronić polskiej demokracji. W rozumieniu nie partyjnym, lecz jako ludu ze wszystkimi dostępnymi środkami.
  • @goodness 14:55:38
    Środków mamy więcej niż nam się zdaje i to w ramach nieposłuszeństwa obywatelskiego, ale świadomośc ich istnienia i wyraźne widzenie, że to przyniesie skutek-jeszcze raczkuje.

    Protest przeciwko temu co dzieje się teraz jest dla pilnujących tego niby ładu/na różnych szczeblach/ bardzo bolesny. Stanowią chory przegnity ząb, którego wyrwać się przecież lud boi, a sam się nie naprawi, nie nadaje się już do kanałowego leczenia.

    Wyzwalać to może potężny gniew ze strony trybików systemu i nadużywaniem litery prawa i mediów np. ostatni wypływ jednoosobowych konferencji prasowych szefa KRS.

    Trzeba być wystarczająco naiwnym by wierzyć, że się da coś zmienić, zgodnie z powiedzeniem, że -jeśli myślisz, że czegoś nie da się zmienić to uważaj, bo przyjdzie ktoś, kto nie będzie tego wiedział i to zmieni.
  • @Granatowa 15:28:18
    Ale problem w tym, że nie wystarczy nie wiedzieć, że czegoś się nie da zmienić - trzeba jeszcze wiedzieć na co chce się to zmienić.

    Ludzie się buntują przeciw władzy - efektem będą jakieś rozruchy, zamieszki, czy nawet rewolucja. Ale jeśli ludzie nie wiedzą czego chcą, nie wiedzą jakie państwo jest sensowne i dobre, to po takiej rewolucji powstanie nowy zamordyzm.

    Tu na to zwracam uwagę: http://gps65.nowyekran.pl/post/74360,uklad-czy-system
  • @Granatowa 15:28:18
    Są testowane nowe bezbolesne zastrzyki laserowe, więc chory ząb sam wypadnie. Serdecznie Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej