Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
40 postów 231 komentarzy

Granatowa

Granatowa - Karolina Polak, absolwent WPiA UG, specj. d/s adm.publicznej

Matka, Mama, Mamusia

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Matka Polka, Matka Teresa, czyli jak stereotyp i brak logicznych decyzji państwa zabija rodzinę.

Współczesny wizerunek matki upada i to nie tylko poprzez doniesienia medialne,które bombardują nas zewsząd takimi "przypadkami" jak Katarzyna W. czy ostatnio Anna Cz. Czy to przypadki? niefortunne sploty zdarzeń? Odpowiedż na to pytanie postaram się przybliżyć.

Zacznijmy od tego, jaka naprawdę jest w Polsce sytuacja dzieci, jaka matek, jakie prawo, jakie orzecznictwo... Nie.

Zacznę od tego co widzę, słyszę i o czym się mówi. Mówi się o tym, że polskie sądy nadwyraz często i z wielkim zaufaniem powierzają dzieci matkom. Mówi się, że z reguły nikt nie protestuje prócz ojców. Taka jest prawda. Wzór idealnej matki-Polki-choć mit- wrył się nie tylko z powodów propagowania kobiety-matki przez systemy całego świata w czasach komunizmu, a polski-szczególnie, co nijak się miało i ma do praw dziecka a propagować miało znaczącą wówczas rolę wychowawczą i opiekuńczą kobiety wobec dziecka na potrzeby polityczne.

Sytuacja się zmieniła mentalnie poprzez wojujący feminizm oraz politykę krajową, która wcale nie odnosi się do potrzeb rodziny czy dziecka. Sytuacji, która w dalszym ciągu gloryfikuje matkę, w nowym standardzie rodzin często rozbitych.

I tak mamy wysyp pijanych młodocianych matek pędzących z wózkami, z puszką piwa w ręku.

Mamy wysyp matek-karierowiczek, którym nie wystarczają alimenty, bo dziecko staje się tylko kartą przetargową i stanowi jedynie czynnik handlowy.

Mamy wielkie larum w sądach, kiedy ojciec nie płaci alimentów a ciszą spływa problem ojców samotnie wychowujących i utrzymujących miliony dzieci w Polsce.

Mamy wręcz zerową adopcyjność ze względu na komplikacje w procedurze oraz rumuńsko-bułgarski model prowadzenia takowych czynności adopcyjnych przez polskie ośrodki adopcyjne.

Mamy zupełny brak zainteresowania osrodków pomocowo-wychowawczych sytuacją małoletnich.

Mamy problem ośrodków wsparcia rodziny, finansowanych ze środków unijnych które, co jest skandaliczne-nie tylko nie prowadzą żadnych ram wsparcia, ale stają się podmiotami istniejącymi jedynie dla własnego jestestwa pod wielkim szyldem wsparcia.

Mamy również przypadki skandalicznej pracy ośrodków psychologicznych, takich, jak gdyński, w którym oferowano pomoc molestowanym dzieciom w formie- molestowania. (!)Ten ostatni przypadek, zamieciony pod dywan przez władze nie jest aż tak skandaliczny, jeśli przyjrzymy się innym ośrodkom pomocowym i placówkom opiekuńczym w kraju. Miejsca te- z nazw już budzące zaufanie- stanowią często tylko przyczółki dla urzędników skupiających się w nich rodzinnie, a nie kompetencyjnie, dla których dziecko często jest przedmiotem, a nie podmiotem praw. 

Przypominam sobie przypadek chłopaka, którego okradała z pieniędzy ulokowanych na koncie bankowym, jego opiekunka z ośrodka. Pieniądze te przeznaczała na prezenty dla kochanka. Do dziś nie oddała chłopakowi pełnej skradzionej sumy.

Jednak najgorsze w moim odczuciu są sytuacje-podkreślam sytuacje a nie przypadki- w których to biologiczna matka stanowi dla dziecka najgorszą opcję, właśnie z uwagi na naszą historię, historię ,która wbiła nam do głów-i widac że sądom również-wzorzec, że każda matka jest najlepszym opiekunem dla swego dziecka. Znam sytacje, w których temat matki stanowi dla dziecka tak daleką traumę, że dziecko nie jest w stanie o tym opowiadać. Te tematy są przemilczane,czemu? Czyżby polityce rzekomo prorodzinnej wciąż zależało jedynie na propagandzie jedynie słusznej myśli?

Jednym z tych stereotypów propagowanych nadwyraz głęboko przez polskie sądy rodzinne jest powiedzenie: "Jakakolwiek by nie była, to matka."

Pomijam już nawet sytacje, w których niektóre-podkreślam- kobiety mechanicznie podchodzą do macierzyństwa, bardziej skupiając się na tym, by dziecko posiadać z kimś kto będzie w stanie je utrzymać a nie z kimś kogo kochają czy kto gwarantuje-jak nakazuje biologia-dobry profil genetyczny potomstwa.

Spotykamy się  na co dzień ze swoistym handlem dziećmi. Ofertami internetowymi typu - "dziecko za alimenty", lub "urodzę dziecko bogatemu".

Obecnie promowany profil rodziny został całkowicie odwrócony. Z jednej strony ośrodki i sądy rodzinne w dalszym ciągu, pomimo zmiany mentalnej społeczeństwa, nie dostosowują się do nowych warunków i gloryfikują biologiczne matki, a z  drugiej strony sama polityka i promowanie homoseksualizmu oraz bycia siglem wyraźnie wyrzuca rodzinę na margines jestestwa.

Kolejny problem to czynniki społeczne powstające lokalnie i mające wpływ na kształt i wizerunek odpowiedniego modelu rodziny. Niestety często rodzina to wartość, która jest niszczona z zasady przez struktury lokalne, co ma miejsce w państwach uwikłanych w totalitaryzm.

Polityka swoimi wielkimi butami weszła w tę najmniejszą komórkę społeczeństwa , ale nie by pomagać, do czego ustawowo jest zobligowana. Przyznanie państwu tak szeroko idącego władztwa nad nią: regulacja sytuacji finansowej biologicznych rodziców, regulacja opieki, regulacja wychowania i jego standardów- wcale nie przyczynia się do polepszenia sytuacji rodziny, ani jej największej wartości-dziecka. Wprost przeciwnie, często bezwględnie wykorzystuje się to władztwo będąc głuchym i niemym na jej krzyczące potrzeby. Staje się obiektem manipulacji i absurdów, które raz po raz wypływają rujnując zdrowy wizerunek świata dziecka, zamykając dziecko w swoim świecie.

Największą dysfunkcję rodziny, a szczególnie dysfunkcję tak delikatnej psychiki dziecka powoduje fakt przeprowadzania na rodzinie polityki nastawionej na wypełnianie potrzeb samych punktów opieki lub uprzywilejowanej strony.

Tak, jak na komisariatach podbija i fałszuje się statystyki przestępstw "pod przełożonego", tak i w kwestii rodziny podobnie wykorzystuje się lokalne sytuacje rodzinne, ale na bieżące cele interesu konkretnych osób. Decyzje tak wydane burzą niejednokrotnie resztki porządku i utrwalonych więzi rodzinnych.

Patrząc na zmiany w rodzinach, należy otworzyć oczy na istniejący fikcyjny porządek prawny w tym zakresie, przestarzałe procedury m.in. adopcyjne. Zabezpieczenie wykonania i podejmowania takich decyzji, które de facto będą odpowiedzią na prawdziwe potrzeby dziecka, a nie potrzeby lokalnych urzędniczek.

Często spotykamy się z sytuacją, w której dziecko jest w stanie samodzielnie wyrazić, które rozwiązanie jest tym, którego pragnie, jednak urząd, ośrodek,sąd podejmuje własną, arbitralną, a często absurdalną decyzję.

Ile razy Panstwo słyszeli o sytuacjach porozwodowych, w których rodzice dziecka w procesie regulacji sprawowania opieki podnosili larum iż dawny małżonek buntował dziecko przeciwko matce/ojcu?

Z tego względu sędziowie orzekajacy powinni z nadwyraz wielką starannością "rozdawać" dzieci,a przed podjęciem takiej decyzji mieć paletę narzędzi pozwalającą ustalić prawdziwe potrzeby skołowanego taką sytuacją dziecka.

Bardzo nie lubię słowa "powinni", gdyż powinność jest daleka od regulacji prawnej, a przy tak nastawionej na wyniszczanie rodzin polityce podejmowane działania nie wskazują na jakąkolwiek poprawę.

Istotne jest też nakreślenie znaczenia samej psychoświadomości dziecka na konflikt między rodzicami, jaki powstaje na tle rozpadu rodziny, zbyt późnych bądź niewłaściwych decyzji lokalnych ośrodków decyzyjnych oraz bombardowania i manipulowania psychiki dziecka emocjonalnym, negatywnym obrazem współopiekuna, co  powoduje w przyszłości niezdolność do obiektywnej oceny zachowań zarówno swoich jak i innych ludzi.

Szkolnictwo odcina się od wychowania całkowicie i służalczo wykonuje  swoje główne zadania kształceniowe.

Jeśli dziecko w dalszym ciągu, świadomie przez państwo, będzie pozostawiane samo sobie lub będzie niejako przymuszane do pobierania patologicznych wzorców decyzjami niekompetentnych urzędników to zaowocuje to pokoleniem zastraszonych introwertyków, idealnych pacjentów poradni psychologicznych, niezdolnych do  nawiązywania trwałych więzi i założenia w pełni funkcjonalnych rodzin.

 

Moja matka wyrzuciła bez powodu z domu własnego męża a mojego ojca. Do tej pory blokuje dostępu do mieszkania dwum prawnie uposażonym do mieszkania i zameldowanym tam osobom-nie mamy nawet klucza. Nic dziwnego że takie historie często wykorzystywane są przez oszustów i kanciarzy. Nie ma nic lepszego jak oszukać kogoś, kto nie może liczyć na własną matkę. Dzięki znajomościom nawiązanym jako radna miasta- sześciokrotnie uniknęła kary za składanie fałszywych zeznań. Nie jest kobietą i napewno nie matką. Spowodowała kłótnię między siostrą a szwagrem tak silną, że młodzi-rozstali się. Manipuluje ludźmi jak typowa kaszubka, zdobywa poparcie-jak typowy mafiozo. Ma niezrealizowane marzenia przywódcze jak bity przez ojca Hitler. Też była bita przez ojca ormowca..ale czy to coś tłumaczy? Ja nie raz dostałam od własnego ojca, ale jakoś zachowałam rozsądek i mam bardzo dobre z nim relacje. Gdyby nie fakt że to Polska-moja matka siedziałaby już w więzieniu na składanie fałszywych zeznań,a tak- na Kaszublandii cieszy się powodzeniem wśród swoich..wśród takich samych jak ona..kombinatorów. Jej najlepszej przyjaciółki rumskiej burmistrz szukała prokuratura. No cóż...Jakie to ma znaczenie-koperta załatwia sprawę, i...zwolnienie lekarskie.

 

 

 

 

 

kobieta.interia.pl/news-gdy-matka-jest-przesladowca,nId,437006

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114875,12515173,Rodzice_zastepczy_z_Pucka_aresztowani__Co_robili_urzednicy_.html

bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35241,12369952,Pijana_matka_wezykiem_pchala_wozek_z_dwojka_dzieci.html

KOMENTARZE

  • @Granatowa
    Bardzo ważny tekst.

    Ja bym sformułowała konkluzje jeszcze dalej idące: państwo powinno mieć zakaz wtrącania się w sprawy rodziny. ZAKAZ. Wszystkie sprawy rodzinne powinny być rozwiązywane w sposób naturalny, ten się zajmuje dziećmi, kto odczuwa taki moralny imperatyw, bo żaden przymus i tak nic nie da. Nie alimenty dla zdegenerowanych mamuś, podburzanych przez ruchy feministyczne, ale naturalna sytuacja, że rodzice MUSZĄ się dogadać pomiędzy sobą w sprawie funkcjonowania rodziny i opieki nad dziećmi, bo nikt im z zewnątrz w tym nie "dopomoże".

    Ponadto zakaz rozwodów. A jeśli już, to dotychczasowy majątek pozostaje przy stronie, która nie chce rozwodu. Młode cwaniaczki polujące na majątki podstarzałych panów, nie wahających się porzucać żony-rówieśniczki, byłyby w ten sposób pozbawione "zachęty finansowej". Chcesz mieć nową "kobietę", twórz z nią nowy dom od podstaw.

    Itd.
  • @Rebeliantka 10:20:19
    Rebeliantko. Zastanów się chwilę co piszesz.

    Zakaz wtrącania się w sprawy rodziny dla państwa. Pięknie. Ale na tym padole ziemskim znajdują się nie tylko mamusie biologiczne walczące o alimenty na piwsko i papieroski. Na tej planecie tyle samo jest matek biologicznych, które po wielu latach maltretowania, molestowania psychicznego, fizycznego decydują się na rozwód. Jak mają same dogadać się z człowiekiem, który rozmawia pięścią, wyzwiskiem albo kłamstwem? Zapewniam Cię, jest wiele niezdegenerowanych mamuś, dla których ingerencja sądu, komornika, to ostatnia deska ratunku, bo inaczej nie wyżywiłyby dzieci.

    Zakaz rozwodów. A jeśli, to majątek zostaje przy stronie, która rozwodu nie chce. Który facet- degenerat, psychopata się nie ucieszy. Wystarczy pójść i w sądzie powiedzieć, że on nie chce rozwodu. Kropka. Kobieta bita, molestowana, zostaje bez niczego.

    Brawa.

    Są takie sytuacje w życiu, o istnieniu których najwybitniejszym filozofom się nie śniło. Uwierz mi, tyle samo , co zdegenerowanych mamuś, jest zdegenerowanych tatusiów.
  • O tak !
    "Mamy wielkie larum w sądach, kiedy ojciec nie płaci alimentów a ciszą spływa problem ojców samotnie wychowujących i utrzymujących miliony dzieci w Polsce."
    Dokładnie , a szkoda !
  • @Bez kredek we łbie 13:14:10
    Na okoliczność bicia, maltretowania, itd. jest prawo karne.

    Ingerencja Sądu, komornika, bo inaczej nie wyżywiłyby dzieci? Na tych instytucjach "pomocy" zarabiają głównie komornicy, adwokaci, sądy, więzienia (mające tysiące klientów tzw. "alimenciarzy"), państwowa pomoc społeczna, itd. Niestety, większość tych "poszkodowanych", to typowe naciągaczki i prowokatorki, które same odpowiadają za złe stosunki i awantury w swoich domach. Oczywiście, nie wszystkie, ale większość.

    Poza tym, tysiąc razy lepsza - pod każdym względem - jest pomoc rodzinna, sąsiedzka, dobrowolna pomoc charytatywna, itd.

    Prawo cywilne musi być pisane dla normalnych obywateli, a nie psychopatów. Na psychopatów jest prawo karne. Jeśli prawo cywilne zakłada, że w społeczeństwie większość mężczyzn to psychopaci, to niestety zachęca do działań "nienormalnych w rodzinach", konfliktów, manipulacji, pochopnych decyzji o rozwodach, etc.
  • @Bez kredek we łbie 13:14:10
    Warto też analizować obecne rozwiązania prawne w całości. Np. ten antyrodzinny "pakiet" obejmuje rodziny zastępcze.

    http://szymowski.nowyekran.pl/post/74579,dzieciobojcy-z-pomocy-spolecznej
  • @Rebeliantka 14:47:24
    < Niestety, większość tych "poszkodowanych", to typowe naciągaczki i prowokatorki, które same odpowiadają za złe stosunki i awantury w swoich domach. Oczywiście, nie wszystkie, ale większość.

    Rebeliantko, co Ty piszesz? Jaka większość? Pośród moich znajomych, a jest ich trochę, kobiety rozwiedzione i wychowujące samotnie dzieci, w 100% odeszły, bo były wykorzystywane, a nie bo chciały naciągnąć. Ani jednej były mąż w żaden sposób nie pomagał.

    Sąsiedzi? Proszę Cię... Nawet nie chcą wiedzieć czy i jak sobie radzisz. Nie chcą nawet wiedzieć ile masz dzieci. To jest straszna znieczulica społeczna, ale niestety tak jest.

    Pomoc charytatywna. Gdzie? Ja nie widzę. Mam znajomą, która wychowuje chore dziecko. Niepełnosprawne. Pomoc charytatywna ogranicza się do stwierdzenia: nie ma, nie da rady, takich przypadków mamy wiele.

    Prawo karne? Hihihihi. Prawa w tym kraju nie ma. Żadnego.
  • @Rebeliantka 15:02:41
    Czytałam ten wpis. Ale tu mamy zupełnie inną sytuację.
  • @Bez kredek we łbie 15:24:37
    Nie chciałabym, abyśmy się "skłóciły" podczas tej wymiany opinii, ale - zdaje się - mamy całkiem inne doświadczenia.

    Niestety, moje obserwacje są z kolei takie, że znane mi rozwiedzione małżeństwa rozchodziły się bez ważnych powodów, a ze szkodą dla dobra dzieci. Nierzadki motyw był taki: odkochałem się, niezgodność charakterów, on nie spełnia moich oczekiwań, etc.

    Inna grupa, to ludzi kłócących się o pieniądze.

    Inna, to: niewytrzymujący trudności życiowych (np. aresztują bezzasadnie męża, a żona chce mieć "święty spokój", lub mąż zaczyna chorować i żonie nie podoba się perspektywa opieki na zniedołężniał a osobą, etc.).

    Naprawdę ludzie bardzo często rozchodzą się z egoistycznych powodów, nie mających nic wspólnego z biciem, maltretowaniem, etc.

    Obecny system niezwykle to ułatwia. Moim zdaniem, rozwód powinien byc bardzo trudny do uzyskania, aby skłaniać małżonków do myślenia w kategoriach trwałości małżeństwa i szukania dróg kompromisów.
  • ...
    @Rebeliantka 15:53:32@Bez kredek we łbie
    Witam serdecznie,

    Każdy ma słuszność, Rebeliantka słusznie zauważyła że zbyt silna ingerencja w rodzinę szkodzi a i warto rozumieć czym bywa podyktowana. Zbyt często załatwia się kosztem władztwa decyzyjnego nad rodziną- interesy zupełnie z nią nie związane, prowadzi polityczne bądź kryminalne gierki-których beneficjentem jest osoba poboczna względem rodziny.

    Tak "załatwia się ludzi" - subiektywne prow.spraw przemocowych czy o alimenty by utrzeć nosa lub ukryć przestępstwo,którego świadkiem jest jedna ze stron.

    Inny problem poruszony przez Bez kredek. Faktycznie, równiez matki samotnie wychowujące nie są przeciez z reguły bezwzględnymi oszustkami i często pozostawione są same sobie, bez jakiegokolwiek wsparcia, są czasem wręcz wyśmiewane przez urzędniczki za brak owego sprytu.
  • @Rebeliantka 15:53:32
    Rebeliantko absolutnie będziemy pisać w zgodzie. Każdej z nas przyszło stykać się z takimi a nie innymi ludźmi i każda z nas zwraca uwagę na co innego. Zgadzam się co do jednego - sytuacje, o których piszesz, powinny być piętnowane i prawnie utrudniane.

    Ostatnio miałam okazję czytać fantastyczny wywiad z prof. Zbigniewem Mikołejko na temat "matek-Polek - świętych krów". Prawdopodobnie 90 % czytelników było oburzonych wypowiedziami profesora. Piętnował właśnie odgórną świętość polskich rodzicielek, co to z wózkami rozpychają się w tramwajach, autobusach, wrzeszczą, niejednokrotnie na rauszu, bo im sie należy. Bo pchają wózek, bo mają małe dziecko. I już sam fakt posiadania potomstwa i wózka jest podstawą do tego, że nalezy im sie wszystko- szacunek, pierwszeństwo, mnóstwo pieniędzy, cisza o wyznaczonych porach itd. Innym sie nie należy. Inni muszą zapracować - szlachetnością, uczciwością, moralnoscią.

    I tak u nas ze wszystkim. Gloryfikujemy pewne grupy społeczne. Naklejamy im tabliczki "święta krowa". Gorzej. Do tabliczek dostosowujemy prawo.

    A ja myślę, że prawo jest dla wszystkich. Winno być skonstruowane tak, by nikt nie czuł sie pokrzywdzony. A więc zarówno wykorzystany ojciec, który walczy o dzieci, bo matka nie dorosła do roli rodzicielki, a także pokrzywdzona matka, bo były mąż unika płacenia alimentów, bo właśnie buduje nowe gniazdko, a stare - pal sześć niech gnije, albo niech była się tym zajmie.

    To są delikatne sprawy. Trudne. A skłanianie do myśli na temat wartości małżeństwa - owszem , w przypadkach, które rokują. Zastanawiam się, czy zabronienie rozwodu, w sytuacji, gdy któraś ze stron znalazła sobie kogoś innego jest dobrym rozwiązaniem. Nie wiem. Osobiście nie chciałabym żyć w małżeństwie, gdzie druga strona mnie i tak będzie zdradzać, a sąd dla zasady nie rozwiązał małżeństwa. Męczyć się z kimś, kto na papierze jest, ale w życiu i w rodzinie go nie ma. Za to i owszem - rozwiązanie polegające na tym, że osoba, która lekceważy związek - powinna ponieść konsekwencje finansowe. Niezależnie od tego, czy jest kobietą czy mężczyzną.
  • @Granatowa 19:01:23
    Bardzo mądry wpis.

    Myślę, że prawo powinno stanąć po stronie każdej osoby, ktora została wykorzystana w związku. Nie ważne jakiej jest płci.

    A reszta w odpowiedzi na notkę Rebeliantki.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej