Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
40 postów 231 komentarzy

Granatowa

Granatowa - Karolina Polak, absolwent WPiA UG, specj. d/s adm.publicznej

Temida Spawaczem IIIRP

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie interesuje Nas bycie bohaterami, ofiarami, pokrzywdzonymi, chcemy normalnie żyć w zgodzie z prawdą. Jaki jest sens walki o normalność w zatęchnionym sowiecczyzną kraju? A jest inne wyjście?

 

W 1999 roku poznałam dziewczynę, obecnie pracownika socjalnego jednego z gdyńskich ośrodków wychowawczych-Marzenę K. Z czasem -okazało się, że wcale nie ma zamiarów jakie deklarowała zaprzyjaźniając się ze mną. Była tylko trybikiem mafijnej maszyny przestępczej, jaka istniała w Rumi w policji, straży miejskiej, urzędzie, a scalona niepisanymi układami z dawnymi służbami i środowiskiem mafijnym.

Prawdę o zamiarach tej grupy wobec mnie poznałam dzięki człowiekowi, który ostrzegł mnie. Uratowałam swoje życie, ale zostałam brutalnie pobita i okradziona, za wyłamanie się z ich scenariusza.

 

Zdarzenia zgłosiłam lokalnej policji, która bez namysłu przeprowadziła sprawną akcję zatrzymania tych osób...Jednak to co miało nastąpić potem przeszło jakiekolwiek logiczne pojmowanie.

 

Na komisariacie, Marzena K., już w kajdankach groziła mi zemstą, krzycząc "nie wiesz z kim zadarłaś, moja matka pracuje w sądzie i cię zniszczy!"  Słowa te wypowiedziała przy co najmniej kilku funkcjonariuszach, dlatego nie wzbudziły we mnie powaznej obawy. Skoro zatrzymana po napaści, w kajdankach się jeszcze odgraża, to pewnie dostanie o minimum pół roku więcej odsiadki. Tak wtedy myślałam...

 więcej  :  /sejm -interpelacja 22388/

Miałam zwichniętą szczękę, wstrząśnienie mózgu, wykręcone stawy, liczne duże krwiaki na ciele oraz rany cięte. Trafiłam do szpitala, w którym mnie poskładano. Nie złapano wszystkich napastników. Dwóch mężczyzn uciekło.

Policjant przyjmujący zeznania ode mnie, po dowiedzeniu się ile wiem i usłyszeniu nazwiska osoby odpowiedzialnej za całe przedsięwzięcie, przestał spisywać zeznanie. Zrozumiał, że wiem zbyt wiele o faktycznych powiązaniach ze światem przestępczym tego funckjonariusza i reszty grupy.

 

Po miesiącu dochodzenie umorzono z powodu niemożności dostatecznego uprawdopodobnienia winy wobec wszystkich sprawców zdarzenia, a wszelkie dowody na zdarzenie -zniszczono. Wyjazd dwoma samochodami służbowymi do zgłoszenia, zatrzymanie 4osób, protokoły przesłuchań zatrzymanych i moje zeznania oraz dodatkowo zniknęły obdukcje z teczki dotyczącej przemocy domowej-gdzie byłam poszkodowaną, a potem cała teczka, tj.ewidencja zdarzeń.

Kiedy po kilku latach postanowiłam sprawdzić co mają w aktach w tamtym komisariacie-komendant uśmiechnął się szeroko mówiąc, że takich akt nigdy nie było, że coś mi się musiało pomylić. Dodatkowo wykorzystali konflikt jaki miał miejsce między mną a moją matką, na którego bazie spreparowali w późniejszym czasie protokół.

Dopiero po latach dowiedziałam się, że kilka rodzin się świetnie porozumiało lokalnie, dzięki służbom starego systemu, byli przekonani i są przekonani o swojej bezkarności. Pomysłodawcą był Robert W. i to jego się wszyscy lokalnie bali. Reszta osób w moim odczuciu była wykonawcami. Nie można było postawić im skutecznie zarzutów, gdyż każde zgłoszenie formalnie i miejscowo przepływało przez ich ręce.

Obecnie, zgodnie z moja wiedzą Robert W. jest przedsiębiorcą z branży budowlano-meblowej; Marzena K.- wychowawcą zatrudnioną w gdyńskim ośrodku wychowawczym( Tu warto pamiętać o zdarzeniach srzed kilku lat tj. Sprawie ośrodka pomocowego dla dzieci,które podczas terapii były molestowane, a którego dyrektor po uciszeniu sprawy i dziennikarzy-awansował), Agnieszka K, obecnie-zgodnie z moją wiedzą- pracuje w firmie Netia jako przedstawiciel, identyfikując się fałszywymi dokumentami m.in. świadectwem dojrzałości. Pozostali lokalni policjanci oraz osoby spokrewnione z nimi, którzy w znaczący sposób wykonywanymi czynnościami przyczynili się do mataczenia- działali z upoważnienia przełożonego, co w moich oczach wcale ich nie tłumaczy. Są to : sierż. Szymon W, sierż. Jacek P; st.sierż. Sławomir W; podkom. Krzysztof M; podkom. Ryszard Ż,prokurator Marlena K. Ludzie ci dopilnowali bym została przykładnie ukarana za próbę przekazania opinii publicznej prawdy o tym, co stało się kilkanaście lat temu i jak wyglądał układ policyjno-mafijny w rejonie trójmiasta.

 

W 2005 roku dowiedziałam się od mojej matki, która przyjechała do mnie do Gdyni z korespondencją, iż wyrokiem nakazowym sąd w Gdyni skazał mnie zaocznym wyrokiem za znęcanie nad rodziną i psem. Moja matka wpierw popłakała się i sprawiała wrażenie zszokowanej. Przy stole, siedziały obie rzekomo poszkodowane i zanosiły się łzami. Mnie zamurowało. Absurd ten wskazały  osoby rzekomo poszkodowane. Nie było jednak czasu na myślenie. Przerwałam studia prawnicze i poddałam się karze ograniczenia wolności.

 

Postanowiłam poddać się niesłusznie zasądzonej karze i odczekać z opowiedzeniem istotnych okoliczności do momentu, kiedy mojemu bezpieczeństwu osobistemu nie będzie zagrażać ten potężny układ. Skazano mnie niesłusznie i bez jakiegokolwiek materiału świadczącego o mojej winie. Takie są fakty. To, co umieszczono w teczce zostało spreparowane i bardzo łatwo było to obalić. Czemu ktoś miałby zajmować sobie sporo czasu i trudu by skazać niewinną osobę za cokolwiek?

By ochronić istniejące układ w rumsko-gdyńskiej strukturze policyjno-prokuratorsko-sądowej oraz różnorakie procedery zarobkowe m.in. narkotyki, strukturę którą scalono i ochrzczono w okolicach 1997 roku, kiedy to jeszcze nie było cebeesiów, a policja uważała, że ułoży się z bandytką i przyspieszy swoje w firmie "tyranie". Tak powstało wiele trójmiejskich biznesów i spółek para policyjnych. Jednak skupiając się na mojej sprawie- bardzo często bandyci i policja-stanowili jedno ramię.

Gdyby prawo było lepsze..gdyby policja więcej zarabiała..nie. W polskich urzędach to już siedzi mocno we krwi, że wszystko potrafią sprzedać i na wszystkim się wzbogacić...

Kogo to obchodzi, ze ktoś jest niewinnie skazany? A mnie nie tylko skazano za cos czego nie zrobiłam ale i nieskazano tych, którzy przestępstw dokonali. Byłam jedynym świadkiem-poszkodowanym w sprawie bezpośrednio. Gdyby nie fakt że są także pośrednio poszkodowani-pewnie już by mnie coś złego spotkało.

Ogrom tego przekrętu i działań wymierzonych przeciwko mnie doszedł do mnie nie od razu. Z roku na rok odkrywałam kolejne jego karty. Nikt mnie nie finansował, nikt mi nie pomagał, sama drązyłam, szukałam, podejmowałam ryzykowne działania, poznawałam setki martwych przepisów, martwych,bo łamanych oraz dziesiatki sposobów na pomyślne dla sprawców rozstrzyganie w fazach zarówno przygotowawczych jak i przy merytorycznym rozstrzyganiu. Cała siatka z czasem coraz bardziej się przede mną otwierała na wgląd, ale z ciągłym ryzykiem i inwigilacją.

 Jedyne dwa zdarzenia, na które w swoim materiale dowodowym powoływała się policja i sąd- okazały się matactwem. Prawdziwe dane o tych dwóch zdarzeniach tj, dokumentacja służbowa: notatki z interwencji ze względu na zachowanie członka mojej rodziny  oraz moje obdukcje-nie tylko nie zostały umieszczone w aktach sprawy, ale wogóle zniknęły  z komisariatu. Jeśli byłabym sprawcą choć jednego z zarzucanego mi czynu chyba ktos pokrzywdzony dysponowałby choć zaświadczeniem lekarskim?   Oto część moich dokumentów. Została umieszczona w aktach sprawy dopiero przeze mnie, jako załącznik do odwołania od wyroku, PO WYDANIU WYROKU. Policja dysponowała pomiższymi i innymi dokumentami mojej niewinności od początku, miała obowiązek rzetelnego i obiektywnego badania zdarzeń? (tylko na papierze) bo to zostało jak widac w niepamięci, zaś na zasadzie odwracania kota ogonem z poszkodowanego i to dysponującego jako jedyny dowodem, stałam się winną bezdowodowo.

Policja, będąc w posiadaniu  informacji i dokumentów świadczących o mojej niewinności, nie dołaczyła ich do akt dla sądu. Bandyci posiadali na tyle mocne układy w sądzie, że nie obawiali się też zbyt mocno tychże dokumentów. Policja "nie postarała się" o opinię świadków, którzy znali sprawę m.in. wielu sąsiadek czy szczegółów interwencji gdańskiego oddziału CIK. Czy jest to jednak niedopełnienie obowiązków służbowych czy celowe mataczenie z uwagi na fakty, które przedstawiłam.

Istnieją osoby, które potwierdzają moje słowa-nawet w samej policji.  Jednak z uwagi na szeroki wachlarz możliwości zastosowania władztwa wobec nich oraz praktykę stosowania Czarnego PR- boją się jeszcze głośno o tym mówić, głośno-tzn. do kamer.

Co do interwencji CIK. Policja bała się że organizacja ta ma swoje rejestry i wolała przynać się do jej ingerencji w sprawę. Jednak zamiast przedstawić sądowi obszerniejsza informację, dodają tylko lakoniczną i nie do konca zgodną z faktami notatkę.

Sąd w toku postępowania nakazywał policji wielokrotnie spowodowanie właściwego doręczenia wezwań stronom, wszystkie zwrotki wracały jako nieodebrane. A dodatkowo taka karta w aktach sprawy. Nigdy nie urwał się kontakt mój z moją rodziną, nawet po wyprowadzce, już kilka dni później matka mnie odwiedziła. Spotykaliśmy się wszyscy regularnie, cotygodniowo, z czego istnieje około 10 zdjęć datowanych i na co są swiadkowie z zewnątrz. 

Tak jak wspominałam, sąd-zgodnie z zawartością teczki IIK wielokrotnie obligował komisariat by spowodował doręczenie wezwań stronom. Jednak jak mógł to uczynić, skoro-gdyby tylko ktoś wiedział, sprawę by umorzono.

W lutym 2011roku , sprawa jest od kilku lat sprawą archiwalną  a wyrok zatarty.  Ponosząc wysokie koszty uzyskuję dostęp do tych akt, zapoznaję się z nimi i wykonuję kopie. Przez to spotykały mnie anonimowe groźby odnoszące się do tego, że jeśli nie zaprzestanę swojego "dochodzenia do prawdy", stanie mi się krzywda. O takich zdarzeniach informowałam Policję, która jednak ignorowała zdarzenia. W okresie 2009-2012 czynności, które podejmowałam w tej sprawie były inwigilowane i kontrolowane, zarówno poprzez sieci GSM jak i dwie znajomości, które w tym celu były zawarte ze mną. Policja zaś przestała wobec mnie realizować swoje ustawowe zadania ignorując sygnały dotyczące przestępstw oraz działając na moją niekorzyść.

 

Od 2005roku miałam świadomość iż dokumentacja akt sprawy IIK jest spreparowana,a podpis widniejący pod protokołem przesłuchania jest sfałszowany,  Niestety w tamtym momencie sąd odrzucał każdy mój wniosek.

 W styczniu 2012 roku powzięłam również informacje iż istnieją uzasadnione przesłanki do stwierdzenia, że mataczenia te sięgają aż sądu okręgowego, jako nieformalne zależności na tyle poważne iż mogą uniemożliwiać skuteczne wniesienie wniosku o wznowienie zakończonego postępowania.

 W roku 2006, sąd przychyla się do wniosku o zatarcie skazania bardzo szybko. Czemu? By zamknąć sprawę i nigdy do niej nie wracać. Zatarcie skazania przyczynia się do wymogu milczenia, bo żaden skazany nie będzie ujawniał swej karalności, gdyż na tym straci. Nawet jeśli był niewinny, bo kogo to obchodzi.

 W roku 2009, kończę studia administracyjne. Składam aplikację do służby w Policji w Gdańsku. Poznaję człowieka, który skutecznie wmontował mi keyloggera systemowego do komputera, w kwietniu, interesuje się przesadnie i dopytuje o napisaną a nie wydaną jeszcze książkę, którą piszę od 2005roku, a która dotyczy tych właśnie zdarzeń.

Znajomośc kończy się jego ucieczką. Zresztą cała i udokumentowana relacja z tym człowiekiem świadczy, że miał wobec mnie konkretne zadania, a głównym z zadań było zdobycie informacji o tym co zamierzam zrobić ze sprawą. W międzyczasie, KWP odrzuca moją aplikacje do służby powołując się na niespełnienie wymogów formalnych. Człowiek ten Krzysztof W. okazuje się ponad wszelką wątpliwość osobą z kręgów policyjno-biznesowych Marzeny K. i dokonuje z nią od lat "interesów".

We wrzesniu 2010 powiadamiam KWP o moich obserwacjach odnośnie jednej ze spraw kryminalnych.

W miesiąc później, mam założony podsłuch całościowy i jestem obserwowana przez 6 kolejnych miesięcy z przerwami.

Pomimo odrzucenia mojej aplikacji do służby w Policji w roku 2009, już na etapie składania dokumentów, postanawiam drugi raz spróbować swoich sił, ale z takim nastawieniem. Jeśli nie będą mnie chcieli przyjąć, trudno, ale nie dam im tak łatwo za wygraną, nikt mnie nie zaszczuje już bardziej. Dniem przyjmowania dokumentów w KWP Gdańsk jest zwyczajowo tylko środa.

 

Na forum pojawiają się wpisy tego typu :”miała w środę być..”

Dochodzę do wniosku, że to Policja mnie podsłuchuje i kontroluje. Składam jednak papiery i wchodze w procedurę bez najmniejszego problemu. Udaję się do Słupska do Szkoły Policji. Bynajmniej nie wchodzę w to "błoto" by zostać funkcjonariuszem polskiej policji, bo zdanie o tej instytucji mam wyrobione i klarowne. Chcę się dowiedzieć w co i jak są w stanie ze mną grać.

Poprzez internet napisali,że jeśli zechcą, będą mnie prześladować na milion sposobów i "pod dowolnym hasłem wyszukiwarki".

 W międzyczasie wyrabiam sobie w lokalnym WKU papiery, które spowodują, że Ci, którzy mnie prześladują są nieco zmyleni. Robię to oficjalnie, nie ukrywam tego, chcę żeby wiedzieli co robię. Faktycznie, po przejściu testów i otrzymaniu dokumentów świadczących iż, nadaję się do czynnej i zawodowej służby wojskowej w randze oficera- szykanowanie mnie zmniejsza się, ale działania nie zaprzestają.

 W lutym 2011 roku, po zapoznaniu się z aktami sprawy IIK609/04 podjęłam działania, które pozwoliły mi ustalić ponad wszelką wątpliwość iż oskarżona o napaść na mnie Marzena K. zna się od lat z sierżantem Jackiem P, który prowadził tę sprawę, a dokładniej z jego rodziną. Tak samo udało mi się ustalić inne zależności, na przykład znajomość SSR Jolanty J z moim obrońcą z urzędu mec.B, czy powiązania rodzinne funkcjonariusza policji mgr inż. Krzysztofa K , w tamtych latach funkcjonariusza pracującego w Komisariacie Rumia i pracującego "nad" sprawą IIK z Marzeną K. Moje ustalenia to jedynie wierzchołek współzależności, bo sama znajomość w obliczu dzialania w jednym sądzie o niczym jeszcze nie przesądza.

Nadto ustaliłam, iż drugi czyściciel zna się osobiście z Marzeną K. Z perspektywy życia sama znajomość o niczym nie świadczy, jednak zachowanie tegoż osobnika względem mnie miało doprowadzić do zastraszenia mnie, co ujawniło się dopiero we wrześniu 2011roku a skończyło dla mnie powiadomieniem Biura Spraw Wewnętrznych KWP Gdańsk. Niestety i ten człowiek podlega ich ochronie, być może jest własnie świadkiem koronnym, który dostał takie zlecenie. Poprzedni czyściciel również -choć wykładowca akademicki-miał grubą kartotekę i gdyby nie poszedł na układ straciłby nie tylko finansowanie. To sa osoby oficjalnie "odpicowane" dzięki układom ze służbami, dzięki podjęciu współpracy mniej lub bardziej z własnej woli. To takie SB i TW naszych czasów. Bardzo często  relacje uwiarygadniające ich są budowane poprzez placówki poprawczo-wychowawcze, gdzie mają możliwość wbicia do głów młodym i brutalnym swojej chorej idei.  A im wiecej tacy młodzi-zbuntowani mają na koncie-czytaj-są bardziej brutalni-  tym lepszym stają się dla nich materiałem na współpracownika. Bo nie będą się chcieli dać zapuszkować i będa słuchać przełożonych. W procesie resocjalizacji dochodzi często do patologii wtórnej, pod wpływem niewłaściwego opiekuna. Myślę, że z takich miejsc tworzą sobie czyścicieli. Wszystko to niezaprzeczalnie potwierdziło się materiałem -w roku 2012stym.

Po przestudiowaniu akt sprawy IIK oraz dzięki nieoficjalnym źródłom wiem, że jedyna sędzia, która starała się być uczciwa w sprawie, została nagrodowo oddelegowana. Za co? Oficjalnie nastapiła zmiana władz.

 Po ucieczce drugiego czyściciela, powiadomiłam odpowiednie organy Policji o przekrętach i przestępstwach lokalnych.

Ruszyła machina.

KGP zleca Prokuraturze Okręgowej. Otrzymuję status poszkodowanej.

Ja od razu dostałam karę- wyleciałam z rekrutacji -oficjalnie-po wypełnieniu ankiety bezpieczenstwa-nieoficjalnie- sama to przyspieszyłam idąc na rękę gdańskim pseudopolicjantom i stosując się do telefonicznych instrukcji kadrowej. Miałam brzydko mówiąc- wbite w tę służbę od początku istnienia związków przestępczych z policją. Bez żalu się z nimi rozstałam.

 

Po moim zerwaniu "cichego układu", KGP zleca Pokuraturze Okręgowej w Gdańsku dochodzenie. Oczywiście, co się później okaże, z nastawieniem na wyciszenie i umorzenie.

Kiedy nie byłam pod osobową kontrolą ich człowieka,wtedy pojawił się wpis o cichym układzie. Jako pokrzywdzona, byłam dwukrotnie wzywana na przesłuchanie, w różnych prokuraturach. Zmagałam się ze skretyniałymi prokuratorami, którzy na pierwszy rzut oka swoją nieudolnością irytują. Dopiero po głębszym przyjrzeniu się ich postawie widać, że działają z premedytacją. Nie istnieje jakiś realny sposób by pokonać prokuratora nastawionego na umorzenie, bo z reguły ma w tym spore doświadczenie i przygotowuje się do każdego przesłuchania bardzo mocno, dzięki poprzednikom(wcześniej prowadzącym sprawę prokuratorom), którzy zdradzają mu o co pytać i jak.

Kolejny prokurator wypytuje mnie o to czy współpracuję z Krzysztofem Rutkowskim, zamiast skupić się na merytorycznych punktach sledztwa. I tak zaczyna się zabawa w półsłówka, w kotka i myszkę, w kto mocniejszy. Kiedy ja wyrażam telefonicznie wolę uzupełnienia zeznać, prokurator o wdziecznie brzmiącym nazwisku-Rzeźnik- zgadza się na to. Miał czekać jeden dzień na dosłanie uzupełnienia. Nie poczekał. Tego zamego dnia podejmuje decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa, choć 10 minut wczesniej rozmawiał ze mną i powiedział, że -oczywiście, mogę złożyć uzupełnienie i będzie na to czekał. Wczesniej, w trakcie przyjmowania ode mnie zeznań, zamiast iść chronologicznie dalej w zeznaniach, drążył tylko jeden wątek, by móc go obalić a tym samym podważyć resztę ewentualnych zarzutów wobec ludzi, z którymi mógł mieć styczność kilkanaście lat temu-jak to miało miejsce w przypadku i pierwszej prokurator, która przyjmowała ode mnie zeznania. Okazało się bowiem iż była związana zawodowo z osobami , które oskarżałam. Na szczęście-ta prokurator miała odrobinę rozumu by się wycofać, co i tak musiałoby się stać z uwagi na przesłanki proceduralne.

 

 W sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek, w którą to sprawę czynnie się zaangażowałam, padłam ofiarą cyberstalkingu otrzymując liczne groźby świadczące o tym, iż działania podejmowane przeze mnie celem dojścia do prawdy w sprawie zaginięcia kobiety stanowią "konkurencję dla Policj" (cytat z jednego wpisu) i i nie będą mile widziane, a mogą skończyć się podjęciem działań formalnych. „ Mamy przyjść w 15stu” „Nikt nie lubi konkurencji, a jak już o namacalne korzyści chodzi to tym bardziej” „ Uważaj kartoflu rumuński” ; na pytanie-kiedy kolejny trup? "Ty będziesz następny" etc. Nie ograniczyli się tylko do cyberstalkingu, podejmowali też liczne działania w realnym świecie, począwszy od inwigilacji i nasłuchu po głuche telefony oraz prowadzenie decyzyjne spraw, które mnie dotyczyły w danym czasie. Tę technikę opisałam i opublikowałam również na łamach NE.

 

Osoby uwikłane zarówno w moją krzywdę sprzed 13lat i być może- krzywdę tej dziewczyny zastraszały regularnie mnie poprzez to właśnie forum. Aby groźby były poważne i dawały zamierzony efekt musiały posiadać informację, o której wiedziała tylko ofiara stalkingu. Do tego celu służyła m.in. wiedza operacyjna policji oraz wiedza czyścicieli,którą pierwszy zdobywał włamując się na komputer Krzysztof W., drugi , dzięki bezpośredniemu kontaktowi ze mną.

Osoby wpisujące te posty potrafiły dokładnie podać co robiłam w danym dniu i godzinie, gdzie byłam a nawet gdzie się wybieram.

Informacje te były przemieszaniem kłamstwa z prawdą, tak, bym bała się ich nawet użyć, z uwagi na naruszenie godności osobistej. W ramach tego prześladowania, w ten sposób każda wiedza operacyjna zdobyta dzięki założeniu przez lokalnych funkcjonariuszy Niebieskiej Karty oraz procedury rekrutacji do służby w Policji była upubliczniana i nadawano jej przeinaczony sens by mnie co najmniej zirytować, pokazać, że jestem inwigilowana, zaszczuć i zniszczyć psychicznie. Informacje te zawierały zarówno zdarzenia faktyczne jak i pomówienia. W moim odczuciu miały być wyrazem władztwa i kontroli lokalnych służb nad przebiegiem i tokiem spraw.

Nie przytaczam tu szczegółów wszystkich zdarzeń, bo niestarczyłoby miejsca ani czasu, ale istotne w takich przypadkach zastraszania świadków przestępstw jest to, że atak jest wielopoziomowy i zmasowany. Niszczą wszystko wokół Ciebie, bez najmniejszego zawahania.

Powinnam i uczynię to, choć teraz wogóle nie wymieniam środowiska sądowego i prokuratorskiego, które współpracowało w tym procederze. Nie czynię tego z jednego prostego powodu, trudno wogóle znaleść z tego rejonu prokuratora lub sędziego, który ma swoje zdanie lub orzeka/podejmuje czynności uczciwie. Ci, którzy pracują czynnie w sądach są mniej lub bardziej uwikłani w konieczność zachowania tajemnicy swoich decyzji, co oczywiście ich nie tłumaczy, a tłumaczy jedynie ich potrzebę spokoju i bezpieczenstwa, uczucia bezkarności. Nie wszyscy dają się skorumpować, są tacy, którzy są szantażowani, ale sa i tacy, którzy czynią niesprawiedliwość, której życzy sobie bandyta- za tak zwaną wdzięczność w przyszłości lub z czystego zepsucia.

Co do czyścicieli-ich personalia są dobrze znane służbom, bo to ich odpłatni współpracownicy, choć w różnych formach współpracy. Co ciekawe, wewnętrzni chronią ich bardziej niż samych policjantów. Czemu? Oto jest pytanie. Po pierwsze z uwagi na ich "dar", mozliwości generowania zysku oraz zalezności i wianek układów-jakie posiadają od 30stu lat w Polsce i Środkowej Europie. Służby cenią sobie elastyczność takich osób.

 Dochodzenia nie wszczęto.

Jeśli bym skłamała- miałabym postawiony zarzut wprowadzenia funkcjonariusza publicznego w błąd, ale wiedzą że nie kłamię. Jednak nie mogą mi oficjalnie przyznac racji. Boją się bardziej niż ja, zatem mnie, moją sprawiedliwość tacy prokuratorzy są w stanie poświęcić dla spokoju i ochrony dawnego układu.

Traktują te informacje jako kwity, robią na tych informacjach milionowe interesy, bo nie tylko o handel ludźmi tu chodzi, ale również o parabanki, instytucje finansowe, Informatyzację resortów i ministerstw z całą rzeszą osób współpracujących w tym procederze, od zwykłych programistów po ministrów nie naszych rządów oraz inne duże afery, z których jedna-jest szczególnym oczkiem w głowie służb, które tylko czekają by znów wejść w posiadanie wiedzy za darmo, a wyssać z niej miliardy i nikomu nie postawić zarzutów.

 Trójmiejska Policja, Sąd z Prokuraturą wespół umorzyły łącznie trzy śledztwa- nie kusząc się na żadne dochodzenie czy weryfikację (ostatnio sprawę "badano" na wniosek Prokuratury Okręgowej w Gdańsku-na zlecenie KGP tj. od stycznia 2011 do lipca 2012). W uzasadnieniach swoich decyzji przedstawiali taki argument za umorzeniem, że polemizuję z postanowieniami prokuratorskimi, a nie ujawniam żadnych nowych istotnych okoliczności (!?). Czyżby chcieli miec we mnie informatora lub -co bardziej prawdopodobne-wykończyć moich informatorów. Mnie się nie boją, ale swoich,którzy powiedzieliby prawdę baliby się ogromnie. Jestem pewna, że nie chcą sądu gdyńskiego ruszać, skoro zeznania składałam m.in. w Pucku, gdzie wiele spraw zamiatanych było pod dywan. Dzięki temu krótkiemu pobytowi w Pucku dowiedziałam się od mieszkańców, jak tam wygląda samorząd i władza. Ilu pozostało młodych czy jak rządzi głowa miasta. Nie wygląda to dobrze. Zatem Prokuratura Okręgowa w Gdańsku zleca poważne zadania takim-przepraszam za zwrot-wypierdkom, po co? By mieć pewność na szybkie umorzenie i niezachwianie układem-generatorem wieloletniego zysku?

 

Powracając jednak do Gdyni. Całkiem niedawno, zostałam pobita i prawdopodobnie dalej to środowisko by mnie zaszczuwało trenując na mnie swój czarny PR, ale trochę się wycofali, kiedy sprawa trafiła na wokandę.

Na dzień dzisiejszy, z mojego statusu osoby pokrzywdzonej nic nie wynika, bo koleżeńskim prokuraturom nie za bardzo, przeciwko swoim -się chce. Zbieranie i weryfikacja materiałów dowodowych na funkcjonariusza publicznego przez funkcjonariusza publicznego do celów realizacji ścigania za przestępstwo- nie istnieje. Za to doskonale funkcjonuje czarny PR, który ma zniwelować zainteresowanie opinii publicznej takimi sprawami, nazywając publicznie ofiarę oszustem lub psycholem.

 Jedna ze sprawczyń napadu z 1999roku-Agnieszka K, zatrudniona niegdyś przez gdyński oddział- spółkę PKP WARS- przekazała moje dane personalne dzięki tamtejszym znajomościom, a ci z kolei wystawili fikcyjne roszczenie, że niby mam jakieś mandaty kolejowe. Do tej pory sprawa się ciągnie. Tak właśnie działa  poprzez drobne wątki mafijny układ lokalny. Całkiem niedawno zaczęło się . Mszczą się, ale nigdy nie oficjalnie, nigdy w świetle kamer czy na ławie sądowej, bo tak- w demokratycznych warunkach-nie mieliby szans. Dlatego "cichaczem" , wykorzystują swoje lokalne powiązania by w ten sposób, na bazie scalonej lokalnie siatki, zatruwać dalej krew. Korzystają z możliwości, które mają. Wykorzystują przy tym to, co mają. Wciągneli w to mojego ojca, który nieświadomy oszustwa stwierdził, że mi pomoże i zamiast do mnie zadzwonić zapłacic prawie tysiąc złoty rzekomego zadłużenia za rzekomy mój przejazd bez biletu, który nie wiadomo kiedy miał miejsce i na jakiej trasie. Byłam zła, że dał się tak oszukać, ale miał dobre intencje.  To tylko fragment działań nacelowanych na zemstę za ujawnienie prawdy, działań zmierzających do zniszczenia człowieka, do jego upokorzenia, tak to działa.

Niewinny człowiek w tym kraju musi się tłumaczyć, ma problemy. Mając dane osobowe z człowiekiem można zrobić wszystko na bazie układów z urzędnikami. Przykłady się mnożą,a papier "przyjmie wszystko" tak, jak urzędnik nie wzgardzi konfiturą.

Kumulując i archiwizując działania przeciwko mnie w tym układzie możnaby się za głowę chwycić..i za portfel. To nie komuna BIS, to coś o wiele gorszego, bo patologia w urzędzie pozwoliła na przestępstwa w ramach prawa w każdej dziedzinie prawa.

Nie ma jak pozbyć się tego problemu, bo narósł on pokoleniowo, starajcie się jednak przeżyć wśród matactw, fałszerstw, korupcji i nepotyzmu choć kwitnie ten bluszcz obecnie tak, jakby był dla niego najlepszy czas.

 

 

Najnowsze w sprawie:

...............................................

Po umorzeniu dochodzenia w 2012r.

25.04.2012r.

 

 

ASESOR PROKURATURY REJONOWEJ MICHAŁ RZEŹNIK 

Prokuratura Rejonowa w Pucku ul.Wejherowska3

UZUPEŁNIENIE ZEZNAŃ Z DNIA 20 KWIETNIA 2012r.

 

Korzystając z przysługującego mi prawa pragnę uzupełnić swoje zeznania oraz zaznaczyć iż badanie toczącego się podejrzenia popełnienia przestępstwa pozostaje w ścisłym związku działaniem także innych osób. W związku z badaniem zgłoszonej przeze mnie sprawy w zakresie tylko jednego zdarzenia, tj. o czyn z art. 197par1kk, pragnę nadmienic iż pomimo przedawnienia się niektórych podejrzeń o popełnienie przestępstw zdarzenia przeze mnie opisywane pozostają w ścisłym związku z tym, którego badanie podjęła się Prokuratura dlatego domagam się ścigania także tych osób, których czyny pozostawały w związku z czynem , na którym skupia się Prokuratura. Badanie jednostkowe tego zdarzenia bez związku z pozostałymi okolicznościami sprawy byłoby nierzetelne , gdyż nie obejmowaloby kolejnych skutków przestępczych zdarzenia. Zaś zdarzenie z 1999roku pozostaje w ścisłym związku z kolejnymi zdarzeniami w aspekcie zacierania śladów przestępstwa w postaci dokonywania kolejnych przestępstw i wiążę się z art. 231 par1 kk , art. 232, 233, 234,235 oraz art.236 kk, a także z art. 199, 203, ,239, 270, 272 i 273kk.W takich kategoriach moim skromnym zdaniem należy patrzeć, całościowo. Wykluczając badanie zdarzeń następujących po zdarzeniu zasadniczym sprzyja się zamazaniu skutków powyższych zdarzeń przestępczych oraz ich istoty.

 

 

Proszę o uwzględnienie ścigania karnego również za poniższe:

 

- W związku z art. 276 kk -

zniszczenie dokumentacji związanej z interwencjami Policji/komisariatu w Rumi, na ul.Gdanskiej 12/30 ;

-zniszczenie dokumentacji związanej ze zgłoszoną przeze mnie napaścią dokonaną przez grupę osób powiązanych z lokalnym komisariatem oraz zniszczenie protokołu wyjazdu samochodów służbowych do tego zdarzenia, protokołu przesłuchania mnie oraz sprawców zdarzenia,

 

-ukrycie dowodów niewinności oraz interwencji inicjowanych przeze mnie porzez Centrum Interwencji Kryzysowej Gdańsk

Numery porządkowe

w aktach sprawy wyznaczone przez kancelarię sądu świadczące o miejscu/chronologii dokumentu w aktach sprawy

IIK609/04 :

 

Numer porządkowy strony157

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

-moja obdukcja lekarska, w zw. z art. 236 kk/zatajenia niewinności/, dokument ten pojawia się w aktach sprawy dopiero po zamknięciu sprawy a dotyczy on zdarzenia które merytorycznie inicjuje założenie sprawy o rzekome znęcanie na poziomie policji.

Dokument z 26.04.2000roku, sporządzony przez lek.med. Wojciecha Grzywińskiego, biegłego Sadu Okręgowego w Gdańsku

-pomimo iż był on w dyspozycji policji, policja nie przekazała tego dokumentu prokuratorowi w postępowaniu przygotowawczym-/ stronniczość i nadużycie funkcji/

- zdarzenie to staje się wyjściowym zdarzeniem do wszczęcia przeciwko mnie sprawy

 

Gdyby Policja przeprowadzała czynności bezstronnie umieściłaby powyższy dokument w swoich aktach i stanowiłby on część materiału dowodowego w sprawie IIK 609/04. Zostaje on podpięty do akt sprawy jednak dopiero po wyroku, z numerem porządkowym jako strona 157.

 

Str.1 Notatka urzędowa Policji rozpoczynająca postępowanie przeciwko mnie z dn.29.04.2000 a dotycząca dn.28.04.2000r.

 

Wystarczyłoby skonfrontować oba dokumenty obdukcje i powody wszęcia śledztwa. Matka rozpoczęła sprawę gdyż obawiała się że jeśli wyjdą na jaw i awantury oraz bicie mnie przez ojca- nie dostanie mandatu radnej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gdyby wyszło na jaw że własna matka pozwala na znęcanie się nad córką, nie dostałaby mandatu radnej miasta.

 

Nr porządkowy w aktach sprawy-156. Czyli jedno z czterech pism-moich obdukcji, dołaczone po wydaniu na mnie wyroku skazujacego za znęcanie się nad trójką dorosłych..i psem. Dodajmy, że w aktach sprawy nie ma ani jednego dowodu świadczacego o jakiejkolwiek mojej winie,a czynności zmierzajace do ustalenia przedmiotowych zdarzeń przez policję dały ponoć wynik negatywny.

 

 

 

 

 

Ale czy na pewno? Policja i moja matka mieli wspólny cel w zniszczeniu mnie. Policja, bo za dużo wiedziałam będąc ofiarą napaści i próby porwania przez rumskich funkcjonariuszy, co zostało potwierdzone na bazie świadków w samej policji, których muszę chronić. A z drugiej strony matka, która w tamtym okresie, aby wejść na scieżkę polityki nie mogła sobie pozwolić na wszczęście sprawy rozwodowej i przyznaniu się do problemu przemocy w domu ze strony ojca. Jej obawy potwierdzają ludzie z zewnątrz oraz ci, którzy próbowali intereweniować w związku z jej zachowaniem. Z tego powodu matka wszczęła przeciwko mnie kontrsprawę.

 

 

 

 

 

 

 

Zatem w obronie przed swoją karierą i za aprobatą wysokiego rangą znajomego z policji, ówczesnego komendanta którego zna jeszcze z czasów liceum,- matka zostaje namówiona na złozenie zeznań przeciwko mnie, akurat tuż po poważnym pobiciu mnie.

Ten komendant oczywiscie nie mówi jej że jej że ma swoje własne, służbowe powody by przychylnie podejść do jej punktu widzenia.

 

Policja mataczyła i kombinowała, jednak nie mogli zdobyć żadnych konkretnych obciążajacych mnie zarzutów, dlatego posiłkowali się skłóconą rodziną.

 

 

 

Zatem, aby plan się powiódł postanowiono działać za pomocą procedury. Ukryto dowody mojej niewinnosci przed sądem, niedoręczano pism procesowych.

 

Gdyby sprawa była prowadzona bezstronnie i rzetelnie i nie była prowadzona w celu ukrycia przestępstwa na mojej osobie- obdukcja ta byłaby w aktach sprawy.

 

 

 

 

 

 

Str.3-6 w aktach IIK609/04  Protokół przyjęcia ustnego zawiadomienia Stefanii Polak, uprzedzonej o odp. karnej za składanie fałszywych zeznań, z dn.28.04.2000r obciążający mnie, stanowiący zespół nieprawdziwych informacji;

W zw. z art.234kk,dot.fałszywego oskarżenia, osoby mającej interes prawny i faktyczny w nie ściganiu sprawcy przemocy rodzinnej tzn.mojego ojca,

Matka mówiła, że jeśli sprawa o znęcanie się ojca wyjdzie na jaw to złamie jej karierę zawodową i nie poradzi sobie finansowo sama. W tym czasie kandydowała na burmistrza, a pełna i zgodna rodzina była po części kluczem do sukcesu w jej mniemaniu.

 

W zw.z 236kk tj.zatajenie niewinności --Str.156 kolejna moja obdukcja lekarska dołączona do akt sprawy dopiero po prawomocnym wyroku w przedmiotowej sprawie skazującym mnie. Dokument z dn. 03.05.2000rok.wydany przez Przychodnię Rejonowa w Wejherowie Nr 3 ul.Pomorska 9

W tych trudnych czasach zamieszkałam z matką mojej koleżanki, która może poświadczyć prawdę w tej sprawie. To również od niej pochodziły pieniądze w formie pozyczki na wykonywanie obdukcji. To Ona ratowała mnie w trudnych sytuacjach rodzinnych. W tym czasie pomagało mi również gdańskie CIK.

Opisywane w tym dokumencie zdarzenie było zarejestrowane przez policję, gdyż bezpośrednio po pobiciu mnie przez ojca tego dnia zgłosiłam telefonicznie to zdarzenie i przyjechał patrol policji. Początkowo patrol uwierzył słowom ojca,który ich wpuścił do mieszkania, ale kiedy zrozumieli jaka jest naprawdę sytuacja i po okazaniu przeze mnie dowodów zajścia mój ojciec został zatrzymany i aresztowany na 24godziny.

W zw. z Art 276 kk o ukrycie dokumentacji ze zdarzenia; O tej interwencji brak jest jakiejkolwiek informacji, protokołu czy notatki oraz protokołu z zatrzymania sprawcy, zarówno w archiwum komisariatu w Rumi jak i w aktach sprawy IIK 609/04

 

 

Nr Porządkowy 23

Postanowienie o przedłużeniu dochodzenia Prok. Marleny Kozackiej, współpracującej z komisariatem rumskim. Oficjalnie - aby sprawdzic karalność oraz wykonać czynności koncowe dochodzenia. Nieoficjalnie, dawało im to czas a dodatkowo -możliwosci spreparowania jakichkolwiek dowodów winy w oparciu o np. opienię biegłego. Z uwagi na fakt, ze do tego momentu nie zdołali wprowadzić do sprawy żadnego dowodu winy prócz pomówień matki i siostry.Przypominam-kobieta mówiąca iż otrzymała 30 ran ciętych nożem i nie ma obdukcji?  Nie ma wypisu ze szpitala?

 

Nr porządkowy strony 24

 

Notatka urzedowa sierż.sztab.Jacek Płotka, z dn.04.07.2000rok

Stwierdza się w niej iż czynności zmierzające do ustalenia jakichkolwiek świadków przedmiotowych zdarzeń dały efekt negatywny.

Zatem nikt nie potwierdził iż zajścia, które opisywała moja matka miały miejsce.

 

Nr porządkowy 28

 

 

Notatka urzędowa sierż.sztab. Jacek Płotka, z dn. 21.07.2000rok

Stwierdza się w niej, iż zgłaszałam zdarzenia przemocy domowej na moją szkodę oraz były przeprowadzane interwencje na mój wniosek.

Dodam iż tylko dzięki CIK Gdańsk udało się przeprowadzić skuteczną interwencję Policji, po tym kiedy matka wymieniła w drzwiach zamki.

 

Protokół przesłuchania mnie z dn. 04.08.2000, wyk. Przez sierż.sztab.Jacek Płotka

W zw. z art. 235kk dokument nie jest prawdziwy, gdyż nie zgodziłabym się na sformuowanie że nie mam zamiaru nic wnosić do sprawyy i nie będę składała żadnych wniosków dowodowych, że nie mam zastrzeżeń co do przeprowadzonych czynności. Slowa te zostały dopisane po moim przesłuchaniu a przy nich nie widnieje mój podpis lub parafowanie. Nigdy bym pod czymś takim się nie podpisała, gdyż dysponowałam dokumentacją swiadczącą o mojej niewinności w tej sprawie oraz wyrażałam chęć dołączenia tych informacji do akt sprawy. Skserowano powyższe dokumenty jednak nie dołączono ich do akt. tj dokumentów obdukcji lekarskiej z 26.04.2000roku oraz z 03.05.2000roku. Dodam, że osoby rzekomo poszkodowane, nie posiadały i nie posiadają ani jednej obdukcji lekarskiejoraz ani jednego świadka.

 

Policja nie umieszcza w aktach sprawy powyższych dokumentów a zdarzenie z dn.03.05.2000 –pomimo posiadanej przeze mnie obdukcji oraz faktu iż to ja wzywałam policje w związku z atakiem agresji mojej siostry- wykorzystuje przeciwko mnie. I obydwie strony (matka i funkcjonarisuze) są zadowoleni.

W zw z art. 270 kk oraz 233kk, odnośnie notatki Telegraficznej z Poznania, stanowiącej zeznanie mojej siostry, która również została pouczona o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Jej zeznanie nie jest prawdziwe. To ona napadla na mnie po czym zamknęla się w mieszkaniu i to oraz moje obrażenia stwierdza dokument lekarski. Po tym fakcie, stojąc z koleżanką na klatce schodowej postanowiłam zawiadomić Policję. Patrol policji doprowadził do tego, iż siostra otworzyła drzwi, przesłuchała nas i nakazała siostrze uspokojenie się, gdyz była wyraźnei wzburzona.Siostra została pouczona o tym iż nie może uniemożliwiać wspólnego zamieszkiwania osobom uprawnionym.

 

 

Prowokacja współpracujących ze sobą policjantów. Tak możnaby jednym zdaniem. Z braku laku (czytaj dowodów) obmyślili plan by sprowokować wezwanie policji,a co będzie z tym dalej, to juz inna sprawa.

To mnie napadnieto, to ja dzwoniłam na policję i to moją siostrę pouczono o złym zachowaniu...ale co z tego? W aktach nie umieślili nic prawdziwego..całe szczęście że wogóle te obdukcje i świadków mam. Ale co z tego skoro wciąż sa pod ochroną.

Brak jest policyjnej notatki z tej interwencji. Siostra była zaskoczona wezwaniem Policji. Ja postanowiłam że nie mogę ryzykować swoim zyciem i spędzić choc jednej nocy w towarzystwie siostry, która wyraźnie była bardzo pobudzona.  Wyprowadziłam się do matki koleżanki, która mi towarzyszyła. Potem dowiedziałam się że siotra wróciła do Poznania. Myślę , że to zdarzenie z 3maja było prowokacją i ze to matka kazała siostrze zrobic taką awanturę, by móc uwiarygodnić rozpoczęta procedurę.

 

Na dodatek, matka mojej koleżanki doskonalne zaznajomiona z tym cyrkiem zadzwoniła do pracy mojej matki. Gdyby dyrekcja szkoły się o tym dowiedziała, nie dostałaby mandatu radnej. Że moja matka wyżej ceni karierę od prawdy.

 

W późniejszym czasie to mnie przyjdzie odpowiedzieć za to że matka mojej koleżanki wogóle wykonała taki telefon z powiadomieniem dyrekcji o tym jak Stefania P. postępuje. Otóż w późniejszych aktach pojaia się zapisek z protokołowanej rozprawy, gdzie moja matka twierdzi, iż ja wydzwaniałamd o jej miejsca pracy (szkoły) i szykanowałam ją. Co oczywiscie jest nieprawdą. Telefon był jeden i to nie ja a matka koleżanki, pani S. a dodatkowo zarzuciła kolejny stek  kłamstw.

 

Siostra zeznała pod przysięgą ,w Poznańskim Komisariacie/co dołączono do akt rumskich/ iż ugodziłam ją nożem około 30krotnie. Skoro ktos ma tak powazne obrażenia czemu nie dysponuje obdukcja lekarską? Czy można uciec do innego miasta i zeznac nieprawdę? Widać można. Nikt normalny po napaści nie zrezygnuje z wizyty u lekarza, tym bardziej przy tak powaznej –zgodnie z jej zeznaniami pod przysięgą-napaści. Nie mogła iść do lekarza,gdyż nie miała powyższych obrażeń. Potrzebowały jedynie jakiejś awantury aby uprawdopodobnić swoje wersje.

W Polsce krzywoprzysięstwo traktowane jest jako przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości a nie osoby, której dotyczy- zatem jest nazbyt często wykorzystywane.

Żadna z osób z mojej rodziny składająca zeznania nie przedstawiła dowodów na potwierdzenie przedmiotowych zdarzeń, prócz mnie. Jednak moje dowody nie zostały dołączone do akt sprawy.

 

 

Myślę ze siostra działajac w porozumieniu z matką sprowokowała to zdarzenie. Nie majac dowodów przeciwko mnie, wiedząc, ze sąd umorzy sprawę, postanowili że siostra postara się wszcząć kłótnię. Skoro lokalni mają czytelny interes- nie będzie problemu z mataczeniem sprawą,ale- musieli mieć zdarzenie.

 

I co z tego że ja mam z tego zdarzenia dwie obdukcje oraz świadków. Policja umiejetnie manipulowała dalszym losem sprawy, gdyż to oni mieli nad nią władztwo i interes w niegatywnym dla mnie rozstrzygnięciu.

 

Cała prowokacja zaczęła się od wejścia siostry do mojego pokoju i uderzenia mnie siedzącej do niej tyłem, ciężkim butem. Skoro siostra została rzekomo przeze wtedy pobita, czego nie ma obdukcji? Skoro tak się mnie ponoć bała że aż do Poznania uciekła?

 

Numer porządkowy 9

Protokół przesłuchania świadka –mojego ojca, opr. st.sierz. Sławomir Wika

W zw z art. 233 oraz art. 231 Uprzedzony o odpowiedzialności karnej, zeznaje uzywając zwrotów, które sam wypowiadał wobec mnie, twierdzi iż to moje slowa. Uważam że protokoł w całości jest mataczony. Policjanci mieli moje zeznania, prawdziwe. Wiedzieli co mój ojciec mówił np. „Trumienka cię czeka” i spreparowali protokoł z przesłuchania ojca wykorzystując jego chorobe i fakt że stroni od składania zeznań. Świadczy o tym również niezgodny z prawdziwym podpis rzekomo ojca.

Nadto w zeznaniu ojciec twierdzi iż to ja znęcałam się nad moim psem, Maksem. Co stanowi kłamstwo. Ten pies nie jeden raz uratował mi życie przed agresją ojca. Kiedy wracał do domu po pracy zwykle mnie bił. Nie chcę do tego wracać, bo pamiętam wszystko ze szczegółami i przezywam to wciąż z jednakowym lękiem. Ojciec nie byłby do tego zdolny by samodzielnie aż tak mataczyć. Ja dokładnie opisywałam policji zdarzenie np. z końca kwietnia 2000roku, kiedy ojciec napadl na mnie a pies stanął w mojej obronie. Po tym zdarzeniu ojca aresztowano. Z tego zdarzenia istnieje obdukcja. Nie ulega dla mnie wątpliwości fakt , iż całe prowadzenie tej sprawy na poziomie policji i sądu było dzialaniem nakierowanym na zabezpieczenie sprawców przestępczego procederu i zemsta za pójście na policję po zbiorowej napasci na mnie z wykorzystaniem konfliktu rodzinnego i posiadanego władztwa w tej sprawie.

Przekroczono nie tylko granice prawa ale i granice wszelkiej przyzwoitości.

Ojciec po latach znormalniał i nie mam do niego pretensji jaki był. Nie mam do niego żalu, wybaczyłam i kiedy potrzebował mojej pomocy, pomogłam mu. Inna sytuacja jest z matką, gdyż realizuje swój plan życia bez patrzenia na prawdę, wykorzystując znajomości i nie licząc się z niczym i nikim.

Numery porządkowe 16-18

Siostra w protokole przesłuchania z dnia 30 maj 2000 w komendzie Nowe Miasto, czyli po zdarzeniu z naszego konfliktu stwierdza iż zawsze były ze mną problemy bo urodziłam się z wadą serca. –bez komentarza

Cale jej zeznanie mija się z prawdą. Gdybym była, jak twierdzi od dziecka faszerowana lekami nasercowymi i agresywna, czy nie ujawniłaby się taka agresja chociaż raz wobec szkolnych lub licealnych rówieśników. Zawsze miałam wzorowe zachowanie i wyjątkowo dobra opinię dziecka nadzwyczaj spokojnego. Jeśli osoba rzekomo poszkodowana w protokole przesłuchania opowiada dyrdymały o dzieciństwie, zeznanie takie nie może być wiarygodne. Jeśli osoba jest faktycznie pokrzywdzona, zgłasza się na policję po wizycie u lekarza, opisuje zdarzenie konkretnie, a nie życie. Podkreślam, że siostra została tak samo jak reszta osob, pouczona o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań.

Podejrzany o gwałt oraz sprawcy późniejszej na mnie napaści , jako osoby z nim powiązane, a zatrzymane w roku 1999 wiedziały dokładnie jakie mam rodzinne problemy i doskonale to wykorzystali;

Numer Porządkowy 30

Sierż.sztab. Jacek Płotka notatka urzędowa z 25.09.2000

Stwierdza iż zebrany w toku material dowodowy dal podstawę do zamknięcia dochodzenia i sporządzenie aktu oskarżenia.

Brak jest natomiast informacji jaki to material i gdzie się znajduje.

Numer porządkowy 33

Jak wyżej tylko inna data 04.08.2000

 

Numer porządkowy 93 i 94

ten dokument zostawię jeszcze w tajemnicy gdyż stanie się podstawą do wniesienia cywilnego procesu rzeciwko Stefanii Polak.

 

 

W zw z art. 233kk Pismo z Komisariatu Rumia do Sąd Rejonowy Wydział Karny, z dn. 29.10.2001

Pismo stwierdza iż Stefania P. zeznała iż nie zna miejsca mojego pobytu oraz że wyjechałam do Lęborka

-matka i siostra kłamała twierdząc iż nie wie gdzie obecnie przebywam, czyli od 2000roku. Matka we wrześniu 2001 roku odwiedziła mnie i mojego partnera w Gdyni. Notatka jest z pażdziernika 2001roku. Zatem dopuściła się po raz kolejny krzywoprzysięstwa. Dysponuję zdjęciami z licznych wizyt obu osób w Gdyni oraz świadkami tychże zdarzeń.

W poźniejszym czasie obie tzn. Stefania i Monika P. twierdziły, że to ja im kazałam nie rozmawiać z nikim na mój temat i nie mówić gdzie jestem.

Od 2001 roku moja matka regularnie była zapraszana przeze mnie i z tych zaproszeń korzystała, na co są świadkowie oraz dowody w postaci zdjęć z imprez okolicznościowych.

Policji było na rękę nie informowanie nikogo o toczącym się już na poziomie sądu postępowaniu, jednak trudno mi uwierzyć iż siostra i matka naprawdę nie były informowane

o tym. Ja miałam uzasadnione argumenty aby nie informować policji o moim miejscu pobytu- bałam się iż groźby tych osób spełnią się. I się spełniły.

Numer porządkowy 118

04.03.2003 (w urodziny mojej siostry), mł asp Wojciech Bożyk stwierdza iż ja, jako poszukiwana pod wskazanym adresem nie przebywam i nie utrzymuje kontaktu z rodziną .

Nie ujawnia źródła informacji prawdopodobnie zdając sobie sprawę z ryzyka pociągnięcia do odpowiedzialności karnej osoby, która byłaby w notatce ujawniona.

 

Numer porządkowy 64

 

Protokół posiedzenia sądu z 09.04.2001roku

Po tym posiedzeniu SR J.Jeżewska poinformowała mnie iż odracza postepowanie, jednak ma zamiar je umorzyc gdyż zapoznała się z materiałem, który wniosłam tego dnia do sprawy, a który nie był zamieszczony w aktach sprawy na etapie przygotowawczym. Mówi to w obecności Mec. J.Białkowskiego. Dodaje również iż nie widzi mojej winy na podstawie zebranego materiału.

Udaję się do kancelarii adwokata Białkowskiego i pytam się czym mogę na chwile obecną wyjechac na wakacje do Hiszpanii.

Numer porządkowy 81 i 84

Adwokat uznaje iż mogę, jednak w czasie mojej nieobecności wysyła na posiedzenie sądu w mojej sprawie w ramach pełnomocnictwa substytucyjnego mec. Ireneusza Gzellę, który nie przekazuje sadowi informacji o przyczynie mojej nieobecności.

W późniejszym czasie rozważano kwestię warunkowego umorzenia sprawy, jednak nikt nie wiedział o powyższym zdarzeniu. Nikt z zainteresowanych nie otrzymał wezwania.

 

 

W dalszym przebiegu postępowania policja nie doręcza wezwań ani rzekomo poszkodowanym ani mnie co skutkuje przedłużeniem postępowania-numer porządkowy 85.

 

 

 

Numer porządkowy 93

Protokoł posiedzenia sądu z dn.29.10.2001roku

 

W zw.z art. 233kk tj. poświadczenia nieprawdy odnośnie braku kontaktu z rodziną

W zw.z art.233kk odn. Sformułowania protokołowanego iż „Pokrzywdzeni oświadczają…” tzn kto? Co? Czy możliwe jest by na raz mowiły głosno dwie osoby a protokolant to tak notował?

Wszystkie merytoryczne sformułowania stanowia tu krzywoprzysięstwo, zas ojca nie było na rozprawie bo sam to przyznal. W protokole zaś widnieje informacja iż się stawił. Był w sądzie ale zostal poproszony przez matkę o pozostanie na korytarzu-tak mi powiedział. Matka miala interes w tym by tak zrobić, gdyz ojciec przez przypadek mogłby powiedziec prawdę i zniweczyć plany matki, dlatego wolała by został. Wykorzystywala zawsze jego nieporadnośc intelektualną.

W protokole jest informacja iż to ja straszyłam matkę że zadzwonię do jej miejsca pracy i powiem o niej prawdę. W rzeczywistości to Pani Stoppa, matka mojej koleżanki faktycznie chciała zadzwonić i może zadzwonila, tego nie wiem. Ja nigdy nie dzwoniłam do szkoły matki i nie prosilam nikogo o taki czyn.

W związku z tym szeregiem kłamstw sąd po posiedzeniu zarządza poszukiwanie mnie we wszystkich placówkach karnych w Polsce oraz wystosowaniem nakazu aresztowania, czyli powyższe uznał za wiarygodne.

Numer porządkowy 118

 

 

notatka urzędowa mł.asp. M.Bożyka ,która stwierdza że nie utrzymuje kontaktu z rodziną, z dn.04.03.2003 roku

Mialam nieprzerwany kontakt z rodziną. Zdjęcia, świadkowie to potwierdzą.

To jedynie część opisu konfrontacji informacji urzędowych z aktami sprawy IIK 609/04 i aby nie przedłużać tego wątku poprzestaję na umieszczonych powyżej informacjach, mając nadzieję iż kolejne dane odnośnie akt sprawy IIK609/04 będę mogła przekazać w późniejszym terminie.

 

Późniejsze zdarzenia i osoby pojawiające się w moim życiu potwierdzają iż osoby uwikłane w ten proceder mataczenia mają się czego obawiać. Ten wątek też mam nadzieję będzie rozwinięty. Pierwsza z tych osób została przeze na mnie nasłana w 2009 roku celem uzyskania informacji o moich bieżących planach oraz tego czym się zajmuję. Osoba ta umieściła w moim komputerze keyloggera, chciała uzyskać informacje dotyczące pisanej przeze mnie książki oraz tego czy mam jakiś związek z Komendantem Gajewskim. Okazalo się iż to osoba z towarzyskiego otoczenia policjantow rumskiego komisariatu, niestety dopiero po roku od rozpoczęcia znajomości. Druga osoba pod koniec znajomości ze mna nawet się już nie kryła w grożbach, iż mam dac spokój sprawom kryminalnym. Strasząc, że sami policjanci mnie zabiją, bo to ich sprawa wewnętrzna. Moja reakcją na te zdarzenie było powiadomienie odpowiednich organów. Ta druga osoba również miała towarzyskie kontakty z opisywanym środowiskiem. Tylko ta inną misję od poprzedniej.

 

Trzecia nasłana na mnie osoba w 2013stym roku , tuż przed nagłym zgonem mojego ojca -okazała się mieć ścisły związek z poprzednimi, z którymi ponad wszelką wątpliwość współpracuje mając poparcie najbardziej prestiżowej służby oficerów RP.

 

Korzystając ze swoich ustawowych uprawnień i motywując swoja prośbę nie jednymi groźbami w związku z podjętymi przeze mnie działaniami dotyczącymi ujawnienia informacji, proszę też o zastrzeżenie moich danych dotyczących miejsca zamieszkania, do wyłącznej wiadomości sądu i prokuratora.

 

Wniosek rozpatrzono negatywnie, Sąd odmówił ponownego wszczęcia śledztwa. W 2013stym roku zabito mojego ojca. Umorzono śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci przez oficerów policji. Nie zlecono toksykologii,choć ojciec (co jest w protokole) twierdził na 3dni przed zgonem ze został otruty. Policja dysponując przez tydzień telefonem mojego ojca, wyczyściła rejestr rozmów.

 

Zniszczono mi karierę, fałszywie oskarżano , przemoc na moją szkodę wykorzystano dwukrotnie przeciwko mnie(2004, 2012), zatajono istnienie zorganizowanej grupy przestępczej w trojmiejskiej policji, propagowano składanie fałszywych zeznań, usuwano faktyczne dowody winy sprawców, działano w porozumieniu i przy pełni władztwa. Wciąż i nieprzerwanie. Kolejne sprawy to Rsd 271/10,1429/10, IIIRNow 115/12,Ds 621/12, Ds 579/13....

 

 

 

 

 ......................................................................................................................................................................................................

 

Policja, będąc w posiadaniu powyższych informacji i dokumentów nie dołaczyła ich do akt dla sądu. Nie postarała się o opinię świadków, którzy znali sprawę m.in. wielu sąsiadek czy szczegółów interwencji gdańskiego oddziału CIK. Czy jest to jednak niedopełnienie obowiązków służbowych czy celowe mataczenie z uwagi na fakty, które przedstawiłam powyżej?

Istnieją osoby, które potwierdzają moje słowa-nawet w samej policji.  Jednak z uwagi na szeroki wachlarz możliwości zastosowania władztwa wobec nich oraz praktykę stosowania Czarnego PR- boją się jeszcze głośno o tym mówić.

Co do interwencji CIK. Policja bała się że organizacja ta ma swoje rejestry i wolała przynać się do jej ingerencji w sprawę. Jednak zamiast przedstawić sądowi obszerniejsza informację, dodają tylko lakoniczną i nie do konca zgodną z faktami notatkę.

 

 

 

 

 

Sąd w toku postępowania nakazywał policji wielokrotnie spowodowanie właściwego doręczenia wezwań stronom, wszystkie zwrotki wracały jako nieodebrane. A dodatkowo taka karta w aktach sprawy. Nigdy nie urwał się kontakt mój z moją rodziną, nawet po wyprowadzce, już kilka dni później matka mnie odwiedziła. Spotykaliśmy się wszyscy regularnie, cotygodniowo, z czego istnieje około 10 zdjęć datowanych i na co są swiadkowie z zewnątrz.

 

 poniżej zdjęcie z odwiedzin u matki z 2003roku, zaś matka oficjalnie utrzymywała iż nie utrzymuję kontaktu z rodziną

 

REVERS

 

 

Tak jak wspominałam, sąd-zgodnie z zawartością teczki IIK609/04 wielokrotnie obligował komisariat by spowodował doręczenie wezwań stronom. Jednak jak mógł to uczynić, skoro-gdyby tylko ktoś wiedział z zainteresowanych, sprawę by umorzono a oskarżenie oddalono.

W lutym 2011roku , sprawa jest od kilku lat sprawą archiwalną  a wyrok zatarty.  Ponosząc wysokie koszty uzyskuję dostęp do tych akt, zapoznaję się z nimi i wykonuję kopie. Przez to spotykały mnie anonimowe groźby odnoszące się do tego, że jeśli nie zaprzestanę swojego "dochodzenia do prawdy", stanie mi się krzywda. O takich zdarzeniach informowałam Policję, która jednak ignorowała zdarzenia. W okresie 2009-2012 czynności, które podejmowałam w tej sprawie były inwigilowane i kontrolowane, zarówno poprzez sieci GSM jak i dwie znajomości, które w tym celu były zawarte ze mną. Policja zaś przestała wobec mnie realizować swoje ustawowe zadania ignorując sygnały dotyczące przestępstw oraz działając na moją niekorzyść.

 

Od 2005roku miałam świadomość iż dokumentacja akt sprawy IIK609/04 jest spreparowana,a podpis widniejący pod protokołem przesłuchania jest sfałszowany,  Niestety w tamtym momencie sąd odrzucał każdy mój wniosek.

 W styczniu 2012 roku powzięłam również informacje iż istnieją uzasadnione przesłanki do stwierdzenia, że mataczenia te sięgają aż sądu okręgowego, jako nieformalne zależności na tyle poważne iż mogą uniemożliwiać skuteczne wniesienie wniosku o wznowienie zakończonego postępowania.

 W roku 2006, sąd przychyla się do wniosku o zatarcie skazania bardzo szybko. Czemu? By zamknąć sprawę i nigdy do niej nie wracać. Zatarcie skazania przyczynia się do wymogu milczenia, bo żaden skazany nie będzie ujawniał swej karalności, gdyż na tym straci. Nawet jeśli był niewinny, bo kogo to obchodzi.

 W roku 2009, kończę studia administracyjne. Składam aplikację do służby w Policji w Gdańsku. Poznaję człowieka, który skutecznie wmontował mi keyloggera systemowego do komputera (Krzysztowa W.) , w kwietniu, interesuje się przesadnie i dopytuje o napisaną a nie wydaną jeszcze książkę, którą piszę od 2005roku, a która dotyczy tych właśnie zdarzeń.

Znajomośc kończy się jego ucieczką. Zresztą cała i udokumentowana relacja z tym człowiekiem świadczy, że miał wobec mnie konkretne zadania, a głównym z zadań było zdobycie informacji o tym co zamierzam zrobić ze sprawą głowną. W międzyczasie, KWP odrzuca moją aplikacje do służby powołując się na niespełnienie wymogów formalnych.

We wrzesniu 2010 powiadamiam KWP o moich obserwacjach odnośnie jednej ze spraw kryminalnych.

Miesiąc później, domyslam się iż mam założony nasłuch.

Pomimo odrzucenia mojej aplikacji do służby w Policji w roku 2009, już na etapie składania dokumentów, postanawiam drugi raz spróbować swoich sił, ale z takim nastawieniem. Jeśli nie będą mnie chcieli przyjąć, trudno, ale nie dam im tak łatwo za wygraną, nikt mnie nie zaszczuje już bardziej. Dniem przyjmowania dokumentów w KWP Gdańsk jest zwyczajowo tylko środa.

 

Na forum pojawiają się wpisy tego typu :”miała w środę być..”

Dochodzę do wniosku, że to Policja mnie podsłuchuje i kontroluje w pewnym sensie, choćby mój strach. Składam jednak papiery i wchodze w procedurę bez najmniejszego problemu. Udaję się do Słupska do Szkoły Policji. Bynajmniej nie wchodzę w to "błoto" by zostać funkcjonariuszem polskiej policji, bo zdanie o tej instytucji mam wyrobione i klarowne. Chcę się dowiedzieć w co i jak są w stanie ze mną grać.

Poprzez internet napisali,że jeśli zechcą, będą mnie prześladować na milion sposobów i pod dowolnym hasłem wyszukiwarki.

 W międzyczasie wyrabiam sobie w lokalnym WKU papiery, które spowodują, że Ci, którzy mnie prześladują się trochę ogarną. Robię to oficjalnie, nie ukrywam tego, chcę żeby wiedzieli co robię. Faktycznie, po przejściu testów i otrzymaniu dokumentów świadczących iż, nadaję się do czynnej i zawodowej służby wojskowej w randze oficera- szykanowanie mnie zmniejsza się,ale działania nie zaprzestają.

 W lutym 2011 roku, po zapoznaniu się z aktami sprawy IIK609/04 podjęłam działania, które pozwoliły mi ustalić ponad wszelką wątpliwość iż oskarżona o napaść na mnie Marzena K. zna się od lat z sierżantem Jackiem Płotką, który prowadził tę sprawę, a dokładniej z jego rodziną. Tak samo udało mi się ustalić inne zależności, na przykład znajomości czy powiązania rodzinne funkcjonariusza policji mgr inż. Krzysztofa Kaczmarka , w tamtych latach funkcjonariusza pracującego w Komisariacie Rumia i pracującego nad sprawą IIK 609/04 z Marzeną K. Moje ustalenia to jedynie wierzchołek współzależności, bo sama znajomość w obliczu dzialania w jednym sądzie o niczym jeszcze nie przesądza.

 

Po przestudiowaniu akt sprawy IIK609/04 oraz dzięki nieoficjalnym źródłom wiem, że jedyna sędzia, która starała się być uczciwa w sprawie, gorzko tego pożałowała.

 Po ucieczce drugiego czyściciela, powiadomiłam odpowiednie organy Policji o przekrętach i przestępstwach lokalnych.

Ruszyła machina.

KGP zleca Prokuraturze Okręgowej. Otrzymuję status poszkodowanej..z którego kompletnie nic nie wynikało.

Ja od razu dostałam karę- wyleciałam z rekrutacji -oficjalnie-po wypełnieniu ankiety bezpieczenstwa-nieoficjalnie- sama to przyspieszyłam idąc na rękę gdańskim  i stosując się do telefonicznych instrukcji kadrowej. Miałam brzydko mówiąc- wbite w tę służbę od początku istnienia związków przestępczych z policją. Bez żalu się z nimi rozstałam.

 

Po moim zerwaniu "cichego układu", KGP zleca Pokuraturze Okręgowej w Gdańsku dochodzenie. Oczywiście, co się później okaże, z nastawieniem na wyciszenie i umorzenie.

Kiedy nie byłam pod osobową kontrolą ich człowieka,wtedy pojawił się wpis o cichym układzie.

Jako pokrzywdzona, byłam dwukrotnie wzywana na przesłuchanie, w różnych prokuraturachz uwagi na samowyłaczenie się jednej z prokuratorek w aspekcie bycia dawniej przełożoną rzeczonych funkcjonariuszy.

 Zmagałam się ze skretyniałymi prokuratorami, którzy na pierwszy rzut oka swoją nieudolnością irytują. Dopiero po głębszym przyjrzeniu się ich postawie widać, że działają z premedytacją. Nie istnieje jakiś realny sposób by pokonać prokuratora nastawionego na umorzenie, bo z reguły ma w tym spore doświadczenie i przygotowuje się do każdego przesłuchania bardzo mocno, dzięki poprzednikom(wcześniej prowadzącym sprawę prokuratorom), którzy zdradzają mu o co pytać i jak.

Kolejny prokurator wypytuje mnie o to czy współpracuję z Krzysztofem Rutkowskim, zamiast skupić się na merytorycznych punktach sledztwa. I tak zaczyna się zabawa w półsłówka, w kotka i myszkę, w kto mocniejszy. Kiedy ja wyrażam telefonicznie wolę uzupełnienia zeznać, prokurator o wdziecznie brzmiącym nazwisku-Rzeźnik- zgadza się na to. Miał czekać jeden dzień na dosłanie uzupełnienia. Nie poczekał. Tego zamego dnia podejmuje decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa, choć 10 minut wczesniej rozmawiał ze mną i powiedział, że -oczywiście, mogę złożyć uzupełnienie i będzie na to czekał. Wczesniej, w trakcie przyjmowania ode mnie zeznań, zamiast iść chronologicznie dalej w zeznaniach, drążył tylko jeden wątek, by móc go obalić a tym samym podważyć resztę ewentualnych zarzutów wobec ludzi,

 

 

W sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek, w którą to sprawę czynnie się zaangażowałam, padłam ofiarą cyberstalkingu otrzymując liczne groźby świadczące o tym, iż działania podejmowane przeze mnie celem dojścia do prawdy w sprawie zaginięcia dziewczyny stanowią konkurencję dla Policji i nie będą mile widziane, a mogą skończyć się podjęciem działań formalnych. „ Mamy przyjść w 15stu” „Nikt nie lubi konkurencji, a jak już o namacalne korzyści chodzi to tym bardziej” „ Uważaj kartoflu rumuński” ; na pytanie-kiedy kolejny trup? "Ty będziesz następny" etc. Nie ograniczyli się tylko do cyberstalkingu, podejmowali też liczne działania w realnym świecie, począwszy od inwigilacji i nasłuchu po głuche telefony oraz prowadzenie decyzyjne spraw, które mnie dotyczyły w danym czasie. Tę technikę opisałam i opublikowałam również na łamach NE.

 

 

Osoby uwikłane zarówno w moją krzywdę sprzed 12lat i krzywdę tej dziewczyny zastraszały regularnie mnie oraz innych poprzez to właśnie forum. Aby groźby były poważne i dawały zamierzony efekt musiały posiadać informację, o której wiedziała tylko ofiara stalkingu. Do tego celu służyła m.in. wiedza operacyjna policji oraz wiedza czyścicieli,którą pierwszy zdobywał włąmując się na komputer a drugi , dzięki bezpośredniemu kontaktowi ze mną. Reszta-faktycznie prowadziła nasłuch operacyjny.

Wobec mnie- Osoby wpisujące te posty potrafiły dokładnie podać co robiłam w danym dniu i godzinie, gdzie byłam a nawet gdzie się wybieram.

Informacje te były przemieszaniem kłamstwa z prawdą, tak, bym miała świadomoś ciż kontrolują sytuację. Co do czyścicieli-cih personalia są dobrze znane służbom, bo to ich odpłatni współpracownicy, choć w różnych formach współpracy. Co ciekawe, wewnętrzni chronią ich bardziej niż samych policjantów. Czemu? Oto jest pytanie.

 Dochodzenia nie wszczęto. Oficjalnie KGP zaprzeczyła by Robert W. Był kiedykolwiek ich funkcjonariuszem, pomimo faktu iż co najmniej kilku funkcjonariuszy przyznaje iż osoba ta w jednostce Policji pracowała, ba-miała nawet specjalne przywileje. Po prostu przygotowali się, a być może był to człowiek z zupełnie innych służb-jeszcze bardziej chronionych.

Jeśli bym skłamała- miałabym postawiony zarzut wprowadzenia funkcjonariusza publicznego w błąd, ale wiedzą że nie kłamię. Jednak nie mogą mi oficjalnie przyznac racji. Boją się bardziej niż ja, zatem mnie, moją sprawiedliwość tacy prokuratorzy są w stanie poświęcić dla spokoju i ochrony dawnego układu.

Traktują te informacje jako kwity, robią na tych informacjach milionowe interesy, bo nie tylko o handel ludźmi tu chodzi, ale również o parabanki, instytucje finansowe, Informatyzację resortów i ministerstw z całą rzeszą osób współpracujących w tym procederze, od zwykłych programistów po ministrów nie naszych rządów oraz inne duże afery, z których jedna-jest szczególnym oczkiem w głowie służb, które tylko czekają by znów wejść w posiadanie wiedzy za darmo, a wyssać z niej miliardy i nikomu nie postawić zarzutów.

 Trójmiejska Policja, Sąd z Prokuraturą wespół umorzyły łącznie trzy śledztwa- nie kusząc się na żadne dochodzenie czy weryfikację (ostatnio sprawę "badano" na wniosek Prokuratury Okręgowej w Gdańsku-na zlecenie KGP tj. od stycznia 2011 do lipca 2012). W uzasadnieniach swoich decyzji przedstawiali taki argument za umorzeniem, że polemizuję z postanowieniami prokuratorskimi, a nie ujawniam żadnych nowych istotnych okoliczności (!?). Czyżby chcieli miec we mnie informatora lub -co bardziej prawdopodobne-wykończyć moich informatorów. Mnie się nie boją, ale swoich,którzy powiedzieliby prawdę baliby się ogromnie. Jestem pewna, że nie chcą sądu gdyńskiego ruszać, skoro zeznania składałam m.in. w Pucku, gdzie wszyscy , wszystko zamiatają pod dywan. Dzięki temu krótkiemu pobytowi w Pucku dowiedziałam się od mieszkańców, jak tam wygląda samorząd i władza. Ilu pozostało młodych czy jak rządzi głowa miasta. Nie wygląda to dobrze. Zatem Prokuratura Okręgowa w Gdańsku zleca poważne zadania takim-przepraszam za zwrot-wypierdkom, po co? By mieć pewność na szybkie umorzenie.

 

Ciekawa jestem jak długo jeszcze sąd, policja, prokuratura będzie w Trójmieście działać jak zwarta mafijna rodzina Corleone. Jak długo na czarne będzie mówić białe. Jak długo z młodych gniewnych-będzie im łatwiej i ekonomiczniej wytwarzać bandytów-bo ci są w cenie. Ciekawi mnie ile osób już się z nimi starło i nie wytrzymało i dali za wygraną.

Kto pozwolił na kumoterstwo, mające tak szerokie skrzydła, by nawet poza urzędem nie boją się szkalować i unicestwiać swoje ofiary? Oni bez mrugnięcia okiem wykańczają swoich wrogów, a do tej kategorii może być wciągnięta nawet sąsiadka , która nie powie im dzień dobry, bo tak! Bo takie mają widzi mi się i -bo mogą. Są wystarczająco zdemoralizowani i mają odpowiednie narzędzia prawne i pozaprawne by uczynić o wiele większe zło aniżeli tylko mnie.

"Potrzebni są młodzi, bystrzy bandyci, bez sumienia i bez zahamowań, którzy dla kromki chleba dadzą się pociąć"

Czy takich obywateli chce polski wymiar sprawiedliwości? Czy nikt juz tego nigdzie nie kontroluje?

 

 

 

 

 

 

 

Na dzień dzisiejszy, z mojego statusu osoby pokrzywdzonej nic nie wynika, bo koleżeńskim prokuraturom nie za bardzo, przeciwko swoim -się chce. Zbieranie i weryfikacja materiałów dowodowych na funkcjonariusza publicznego przez funkcjonariusza publicznego do celów realizacji ścigania za przestępstwo- nie istnieje. Za to doskonale funkcjonuje czarny PR, który ma zniwelować zainteresowanie opinii publicznej takimi sprawami, nazywając publicznie ofiarę oszustem lub psycholem. Oto jego naczelne zasady:

 

 

 

 Jedna ze sprawczyń napadu z 1999roku-Agnieszka Kalisz, zatrudniona przez Gdynską spółkę PKP WARS- przekazała moje dane personalne dzięki tamtejszym znajomościom, a ci z kolei wystawili fikcyjne roszczenie, że niby mam jakieś mandaty kolejowe. Do tej pory sprawa się ciągnie. Tak właśnie działa mafijny układ lokalny. Całkiem niedawno zaczęło się . Mszczą się, ale nigdy nie oficjalnie, nigdy w świetle kamer czy na ławie sądowej, bo tak- w demokratycznych warunkach-nie mieliby szans. Dlatego "cichaczem" , wykorzystują swoje lokalne powiązania by w ten sposób, na bazie scalonej lokalnie siatki, zatruwać dalej krew. Korzystają z możliwości, które mają. Wykorzystują przy tym to, co mają. Wciągneli w to mojego ojca, który nieświadomy oszustwa stwierdził, że mi pomoże i zamiast do mnie zadzwonić zapłacic prawie tysiąc złoty rzekomego zadłużenia za rzekomy mój przejazd bez biletu, który nie wiadomo kiedy miał miejsce i na jakiej trasie. Byłam zła, że dał się tak oszukać, ale miał dobre intencje.  To tylko fragment działań nacelowanych na zemstę za ujawnienie prawdy, działań zmierzających do zniszczenia człowieka, do jego upokorzenia, tak to działa.

Niewinny człowiek w tym kraju musi się tłumaczyć, ma problemy. Mając dane osobowe z człowiekiem można zrobić wszystko na bazie układów z urzędnikami. Przykłady się mnożą,a papier "przyjmie wszystko" tak, jak urzędnik nie wzgardzi konfiturą.

Kumulując i archiwizując działania przeciwko mnie w tym układzie możnaby się za głowę chwycić..i za portfel. To nie komuna BIS, to coś o wiele gorszego, bo patologia w urzędzie pozwoliła na przestępstwa w ramach prawa w każdej dziedzinie prawa.

Nie ma jak pozbyć się tego problemu, bo narósł on pokoleniowo, starajcie się jednak przeżyć wśród matactw, fałszerstw, korupcji i nepotyzmu choć kwitnie ten bluszcz obecnie tak, jakby był dla niego najlepszy czas.

 

Jedno motto płynie z tych zdarzeń:

 

iz istnieją sieci nieformalnych powiązań w urzędniczej strukturze  zaś władza centralna nie ma ochoty naprawić tego stanu rzeczy

 


 www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/interpelacja.xsp

 

KOMBINACJE STEFANII  POLAK I JEJ ADWOKACINY, KTÓRY ZAPRZECZA ŻE JĄ ZNA :D

 

 

 

 

 A MOŻE POSŁUCHAMY CZEGOŚ BARDZIEJ WYMIERNEGO?? MOZE OBEJRZYMY SOBIE TE SPOTKANIA?

 

 


  Obecnie, Gdyński sąd pod wodzą tychże samych osób co ze sprawy główney (IIK609/04) próbuje za ujawnione policji  fakty , nieotwarcie i nie bezpośrednio   dokonać na mnie jakiejś krwawej zemsty, bez polotu, ładu, składu. Z silną motywacją: zniszczyć, zgnoić, zaprzeczać faktom. Nie dać się wypowiedzieć.

NIe odpisując przy tym na żadne merytoryczne wnioski.

 

Zreasumujmy fakty odnośnie Gdyni:

1. Ukrywanie przestępstw ludzi powiązanych z gdyńskim "ośrodkiem" ścigania

2. wydawanie wyroków na bazie pomówień.

3. Wykorzystywanie lokalnego władztwa do uprawiania kolesiostwa.

4. Hamowanie i odmawianie prawa do obiektywnego i rzetelnego śledztwa.

5. Rażące naruszenia procedury przed sądem oraz rażące naruszenia prokuratury kpk  co do uruchamiania i prowadzenia czynności dochodzeniowo-śledczych.

6. A po stokroć- UMARZANIE.

7. ZABÓJSTWO CZŁOWIEKA

 

 SKALA zaparcia się tutejszych organów ścigania- porywająca. ALE -proszę bardzo- ZAPRASZAM, szanowne panie prokuratorki, sędziny- zapraszam i dziękuję za zainteresowanie- WOKÓŁ WAS ŚWIAT SIE MUSI KRĘCIĆ.

 

My- skromni ludzie-dziennikarze śledczy, którzy w imię prawdy, ryzykują życiem, zdrowiem, nie jesteśmy specjalnie chronieni, nie robimy tego dla szmalu czy by wysługiwac się jakimkolwiek grupom politycznym, biznesowym,lokalnym etc. -pozostaniemy waszym cieniem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • @autor
    W tej historii jedna rzecz jest optymistyczna - żyjesz. Nie wiem co trzeba zrobić, by Układ zdecydował się zabić ergo możemy, my, zwyczajni ludzie, przestać się bać ... i być może dawać temu świadectwo.

    Chyba że miałaś jakieś plecy?
  • Bardzo ładny ten THE SHORTEST WAY
    http://img99.imageshack.us/img99/9369/theshortestway.jpg

    Pozdr.
  • @Prezydent RzBiK 15:53:40
    Nie mam i nie miałam pleców, ale nie boję się śmierci. Nigdy się nie bałam nawet w obliczu mocnych gróźb lub bezpośredniego zagrożenia.
  • @Prezydent RzBiK 15:53:40
    Po prostu-nie wchodzę w lewiznę, ani groźbą, ani prośbą, ani zaleceniem. Starałam się nauczyć ich metod by poradzić sobie psychicznie, by nie stracić rozumu,ale nigdy-by je stosować.
  • ...
    Aby przeżyć, nalezy się słuchać intuicji, ona podpowiada komu ufać a komu nie, co robić czy wogóle coś robić.
    Inaczej człowiek się zachowuje i inaczej musi postępować będąc w prokuraturze, a inaczej-mając do czynienia z "czyscicielem" na swoim podwórku. A co do obrazów-ostatnio zerwałam współpracę z sopocką galerią, bo nie mam pewnosci kto się za nią kryje. Tego też mi nie żal. Żal mi za to ludzi, którzy wciąż się boją. Edukujmy się nawzajem, kształćmy w tym,co potrzebne, zdobywajmy wiedzę, ale korzystajmy z niej z rozwagą. Są tacy, którzy mają wiedzę, ale nie wiedzą co z nią robić. Nie nalezy szukać dla siebie wymówek i zaprzestawać walki, ale też szumu wogół siebie nie ma potrzeby robić- chodzi o to by wypoziomować w odpowiedniej perspektywie zdarzenia bez emocji, przekazać tylko fakty, sytuacje i informacje jakie do nas napływają i jasno, kategorycznie wyciągać wnioski po ich analizie. Na tym polega nauka, a ona musi być podstawą, rozumną podstawą każdej zmiany.
  • @Granatowa 16:03:43 Nauczono nas, że poświęcają się i wałków nie robią tylko frajerzy
    Chyba dotknęłaś ważnego tematu - boimy się. Nikt nie chce, a zwłaszcza jako pierwszy, iść na krzyż - dlatego rządzą nami złoczyńcy. Czy nie jest tak, że zbrodniarzy chowa się z honorami, a w najlepszym razie przemilcza ich zbrodnie, a kości tych co się nie bali znajdujemy w lasach czy np. przy budowie metra?

    A obraz wziąłem z tej strony:
    http://karolinapolak.host77.pl/th/1/galeria.php
  • @Prezydent RzBiK 16:22:30
    tak jest! A powiem więcej-i najbardziej bogatego i najbardziej obrotnego człowieka można skruszyć odpowiednio wstrzykiwanym strachem.
  • @Granatowa
    No cóż, w komentarzu mogę dodać np. moją dzisiejszą notkę;

    http://rebeliantka.nowyekran.pl/post/73802,rownosc-wobec-prawa-czyli-tylko-jaroslaw-kaczynski-moze-byc-prywatnie-oskarzony

    Nawet komisarze europejscy zastanawiają się, dlaczego w Polsce jest tak mało aktów oskarżenia przeciwko policjantom. Statystyka jest nieubłagana. Nie ma innego wyjaśnienia niż "układ".
  • @Rebeliantka 16:43:39
    ..bo to nie tylko sprawa policji. To potężne układy, bardzo potężne.
    Kiedy obiecano mi snajperski strzał w główkę-przestałam się obawiać czegokolwiek. Moje granice przekroczono maksymalnie-granice wytrzymałości i chyba jedyne czym by mnie mogli wystraszyć dziś to bomba nuklearna.

    W służbie nie ma miejsca na zastanawianie się, każdy robi to czego się od niego wymaga. W służbie IIIRP. Reszta jest tajemnicą: preparowanie akt,notatek, tuszowanie zdarzeń, fałszowanie dokumentów etc-a to konkretne korzyści. Tu się kłania temat klientelizmu.

    http://granatowa.nowyekran.pl/post/67226,klientelizm

    Ci uczciwi-szybko rozstają się z nią, a czasem giną.
  • @Granatowa 16:03:43
    Ciekawi mnie, skąd taka twardość i odwaga u ciebie, bo to bardzo rzadkie.

    Z moich obserwacji wynika, że za taką postawą stoi zawsze wiara przodków, co owocuje prawidłowo uformowanym sumieniem, łaską Bożą i ochroną, mocnym aniołem stróżem, a nawet wieloma, intuicją i wieloma innymi darami.


    Dobrze robisz, że nie ustępujesz. Moja mama, córka przedwojennego policjanta wygrała w podobnej sprawie- ktoś okradł nasz dom, policja była nieudolna i zacierała ślady, okazało się, że to powiązana mafia, mama zrobiła profesjonalne śledztwo, wciągając całą okolicę i wysłała papiery do Warszawy, że za dwa dni pojawił się u niej samochód z Wawy z dwoma funkcjonariuszami MSW. Cała siatka poszła do odsiadki, komendanta Policji w Stalowej Woli przeniesiono, itd. Nie dlatego jej się udało, że władza była wtedy sprawiedliwa, ale dlatego, że miała pomoc z nieba ( może swojego ojca) i dzięki szczęściu, własnej odwadze, intuicji i inteligencji, napuściła jedną mafię na drugą. Dopięła swego, choć też miała groźby, że dom jej spalą, a dzieci zabiją.

    Poradzę ci byś każdą czynność, każde wyjście z domu oddawała Bogu, żegnała się znakiem krzyża, choćby w myśli ( bo to najkrótszy egzorcyzm) i nosiła przy sobie wodę egzorcyzmowaną, a olejem egzorcyzmowanym nakreśliła duży krzyż na drzwiach i komputerze, oraz telefonie. Inaczej cię kiedyś dopadną. Pomodlę się za ciebie.

    http://www.youtube.com/watch?v=MSYvW90zlUY
  • @Granatowa 16:56:56
    a czytaliście to?

    tacy- zawsze się im przydają-dlatego się ich nie karze

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/wyrok-ws-pruszkowa-slowik-i-bolo-uniewinnieni,1,5244710,wiadomosc.html
  • @circ
    cóż, też słyszałam że "twoje dzieci będa się chowały bez matki"

    Po prostu się nie dać. Jedyna recepta. Zapomnieć że się jest kobietą-to zasadnicza sprawa. Myśleć jak mężczyzna, silny mężczyzna. Poza tym..tak, mam układy-z tymi na górze, całkiem na górze. Straciłam kilka bliskich mi osób i one mnie chronią-to wiem napewno.

    Poza tym, warto pamiętać słowa Gandiego: Najpierw Cię ignorują, potem się z Ciebie śmieją, potem z Tobą walczą, na końcu wygrywasz.

    Liczne kontrole które im zafundowałam z góry-nie załatwiły jak widac problemu, zarzucano mi podpinanie się pod tragedię zaginionej(sami gliniarze takie plotki rozprowadzali); działała tzw lojalność zawodowa, a biura spraw wewnętrznych miały na mnie "wylane", ale nie przeszkadza mi to, bo ich model pracy znam.

    Trzeba mieć wielką wiarę.
  • @Granatowa 17:20:19
    Masz jakąś strategię na przyszłość?
    Można ci jakoś pomóc prócz modlitwy? Czego być oczekiwała od internautów i NE?
    Czy rodzina cię jakoś wspiera?
  • @circ 17:33:04
    Myślę, że istnieje ogromna potrzeba oczyszczenia urzędniczych środowisk, zaprzestania prześladowania poszkodowanych, a do tego jeszcze długa droga. To musi być wspólna idea, która stanie się rzeczywistością.
  • Czytając - podziwiam...
    Miałem wiele razy do czynienia z sądami i policją w latach 90-tych.
    Jak i obecnie - i jestem porażony ich niesprawiedliwością.
    Trzyma :-)
  • @circ @Akwedukt 17:40:09
    Dziękuję za wsparcie,
    niczego nie oczekuję od ludzi prócz tego, by szerzej otwierali oczy, prócz tego by pełniąc funkcje publiczne po stokroć zastanowili się-zanim wejdą w układ i zniszczą komuś życie

    Niskie uposażenia i brane za przykład metody działań sprzed lat- nie powinny być argumentem za bezprawiem,strach przed wyłamaniem się z układu-również, ostatecznie za każdą decyzją stoi człowiek, a jeśli jest to policjant/prokurator/sędzia/prezes sądu/naczelnik wydziału- niech i on zrozumie, że ma jedno życie

    Znam przypadki, gdzie PRLowscy sędziowie, majacy do dnia dzisiejszego nieograniczoną władzę i układy pozywają swoich sąsiadów -jeśli Ci "nadepną im na odcisk"-chociażby nie mówiąc "dzień dobry". Wymyślają wtedy historyjki. Jednym słowem-to niestety wyjątkowe kanalie, pieniackie kanalie, których odsunięcie od posiadanej władzy jest niemożliwe, bo już na emeryturach dalej uprzykrzają ludziom życie na bazie istniejących powiązań.

    Kolejne pokolenia sędziów, prokuratorów biorą sobie ich za wzór na bezkarność i całkowitą dowolność decyzyjną. Z tym trzeba walczyć, bo zwykłe przeciwstawienie się niczego nie zmieni.

    Jest bardzo wiele do zrobienia w tym zakresie. Zmiany, które w kodeksach proszą się od lat, a żadna partia nie chce tego.
  • @Granatowa 17:52:34 PiS chce zmian. Jak je oceniasz??
    Propozycje Janusza Wojciechowskiego z PiS:
    http://januszwojciechowski.salon24.pl/440930,naprawiamy-panstwo-na-poczatek-sprawiedliwosc
  • @Prezydent RzBiK 18:21:30
    musze się dokładnie zapoznać, nie chcę poprzeć czegoś co będzie tylko postulatem medialnym lub ma na celu przyciągniecie ludzi do idei-jak dawniej to było u Ziobry, który "niby" chciał walczyć z mafią.

    Zapoznam się to skomentuję,Pozdrawiam :)
  • @Prezydent RzBiK 18:21:30
    Powiem tylko, na początk, że kodeks karny wymaga przebudowania, ma nie tylko błędy formalne ale i merytoryczne,czyli te które są nielogiczne w konkretnych czynnościach i które stanowią konkretną podstawę do działań.

    Zmian mówiąc ogólnie wymagają przepisy o Krajowej Radzie Sądownictwa; Krajowej Radzie Prokuratorów, Ustawy o Policji, ustawy Kodeks Postępowania Administracyjnego, Ustawy Kodeks Karny..ale tez wytycznych typu Niebieskiej Karty i wiele wiele innych. Tu potrzeba miesięcy pracy, z podziałem na konkretne zespoły, które zbiorą tę wiedzę.

    W przygotowaniu takich zespołów , mądrym a nie politycznym zawrto zebrać specjalistów z dziedziny prawa karnego z uniwersytetów, ale także praktyków-szczególnie z tych którzy "dostali kopa" od systemu, który ich "wypluł", bo widząc błędy nie chcieli pod systemem pracować.

    Biorąc pod uwagę same ustawy zasadnicze-nie pozbędziemy się problemu, bo wewnętrzne wytyczne ministrów oraz kierowników urzędów centralnych : zarządzenia i rozporządzenia -zmienią ich znaczenie. Nie ma hop siup, nic pod wpływem chwili.
  • @Granatowa 18:36:33
    Pani Karolino,
    Wszystko co pani pisze to swieta racja, ale moim zdaniem, zeby cokolwiek zrobiç trzeba zmieniç najpierw ordynacj´wyborczå - zeby mieç ludzi do przeprowadzenia tych wszystkich zmian. W obecnym ukladzie "sil" to jest niemozliwe. Musimy miec poslow ktorych my suweren poslemy do Sejmu a nie Partia wpisujåc w odpowiednim miejscu na liscie. Musimy tez miez bierne prawo wyborcze, ktorego jestesmy pozbawieni mimo gwarancji konstytucyjnych.

    Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia. Trzymam kciuki za pani walki.
  • Zatrważająca rzeczywistość!
    No to teraz rozumiem dlaczego na portalu NE najwięcej "krzykaczy"
    od poprawy polskiego państwa pisze z zagranicy (włączając mnie).
    Chyba aż tak dobrze nie znamy realiów życia w Polsce lub czujemy się troszkę bardziej bezpieczni niż rodacy w kraju. Najbardziej zatrważającym jest fakt, iż zorganizowane grupy przestępcze przejęły naukę oraz metody
    i doświadczenie od służb bezpieczeństwa. Jedna jest tylko różnica.
    SB i inne "instytucje" działały na bazie politycznej. Dzisiejsi opryszkowie
    działają na bazie czysto kryminalnej i mafijnej. Tylko ten fakt działania tych ludzi precedens ten robi bardziej niebezpiecznym niż działania prawdziwej SB w ich późniejszej fazie. Jak widać podążamy w stronę Meksyku. Tych ludzi nie da się zmienić, ich dla dobra wszystkich trzeba odstrzelić!
  • @Stara Baba
    zgadza się, po prostu stary układ sił zmutował w coś o wiele groźniejszego wcinając w siebie wymiar sprawiedliwości, który stał się ich poletkiem do rozgrywek;

    @PP

    Zgadza się, ich obawy dostrzegalne są gołym okiem i choć styrane losem społeczenstwo już nie ma sił i czasu by się im patrzeć na ręce-czyli decyzje, to wszystko zaczyna się sypać-siłą rzeczy
  • @Granatowa - Od wielu lat przypominam o esbeckich, bolszewickich złogach!
    "Kolejne pokolenia sędziów, prokuratorów biorą sobie ich za wzór na bezkarność i całkowitą dowolność decyzyjną. Z tym trzeba walczyć, bo zwykłe przeciwstawienie się niczego nie zmieni."

    Ci, o których piszesz, to właśnie taki kliniczny przypadek tych złogów.

    "... Marzena K.- wychowawcą zatrudnioną w gdyńskim ośrodku wychowawczym ..."

    Czy czasem ona i jej podobny element nie jest oddelegowywany do takich ośrodków głównie po to, by tam wyszukiwać do współpracy narybek z zaszarganym już od dziecka życiorysem?

    Serdecznie pozdrawiam i życzę wytrwałości.

    PS. Przypomnę może, że na NE funkcjonuje wewnętrzna poczta, za pomocą której możesz rozesłać pewne dokumenty i informacje, bez obawy o postawienie zarzutu, że je upubliczniasz. Jeśli trafią do wielu osób, to również będą stanowiły dla Ciebie swego rodzaju ubezpieczenie. Wydaje mi się, że "Samobójca" najpierw upewnia się, że jakieś kompromitujące materiały są zabezpieczone i nie przedostaną się w "niepowołane" ręce a dopiero później "składa wizytę" autorowi takich materiałów. Gdy się z tym spóźni, to być może wtedy rezygnuje z "wizyty" ... Bierz to również pod uwagę.

    Jeszcze raz: Wyrazy podziwu za odwagę i determinację w dochodzeniu do pełnej prawdy.
  • @1normalnyczlowiek 21:37:11
    Dziekuję za radę, tak to działa.
    ALe jeśli mi włos z głowy spadnie, to oni się tez przekonają jak to jest.
    Popieram opcję wysyłania takich materiałów do wielu osób, a najlepiej wogóle poza UE. Pozdrawiam
  • @Grażyna Niegowska 22:25:14
    dokładnie tak.
  • @Granatowa 22:21:44.
    Mieszkam poza UE..i jest to dobry pomysł umieszczenia dokumentow w roznych miejscach swiata na wszelki wypadek..
    Tez walczę od lat z mafia prawnicza w Polsce, więc wiem jak czuje sie człowiek przez nich "obrobiony" nie tylko z majątku ale i praw..Dosiegna wszędzie każdego bez powodu, wymyśla, przekreca bez wiedzy osoby obrabianej..
    Mieszkając za granica mam skale porownawcza, więc to co wyprawiaja z ludzmi w Polsce jest dzikie..dalekie od człowieczeństwa, potwory w ludzkiej skórze, pasożyty zyjace z polskiego przesladowanego podatnika.
    Porzadny człowiek nie skrzywdzi bliźniego tylko świnia, sowiecki chow dużo takich pozostawił..Niech wiedza, co o nich myśle.
  • @Granatowa 17:52:34
    //Jednym słowem-to niestety wyjątkowe kanalie, pieniackie kanalie, których odsunięcie od posiadanej władzy jest niemożliwe, bo już na emeryturach dalej uprzykrzają ludziom życie na bazie istniejących powiązań.//

    Jestem architektem i obserwowałam to w terenie. Nic nie przejdzie w Urzędzie, jak się nie opłacisz mafiozofi emerytowi. Na Podkarpaciu rządzi niejaki Pan Paradowski, były architekt wojewódzki, brat tej Pani Paradowskiej, wyjątkowa łapówkarska kanalia, która trzęsie całym urzędem, miałam z nim do czynienia. U nas w Małopolsce to samo.
    Prawo budowlane jest kompletnie złe, socjalistyczne, z roku na rok coraz gorsze, bo dochodzą różne buble- to paraliżuje cały rynek. Całe polskie prawo jest do wyrzucenia i napisania od nowa, pod nowy ustrój. Prawo ma być krótkie i oparte na zasadach, bez szczegółów. Zasady są święte.

    Kto pisze prawo? IZBY-czyli korporacje zawodowe.

    Dla zapytania ''izba'' w googlach, 15 mln wyników.
    https://www.google.pl/search?q=izba&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a

    Oto Bestia.
  • @Eclipse
    "To co wyprawiają z ludźmi w PL jest dzikie"

    ....ja się czasem zastanawiam nad tym, kogo atakują w ten sposób.. nie każdego to spotka, kto im nadepnie na odcisk. Walcza tak przede wszystkim z ewentualnym Zagrożeniem.
    Rozmawiałam z wieloma uczciwymi policjantami, którzy swoją postawą byli również Zagrożeniem. Wylatywali ze służby jak przecinaki, jeden po drugim, bez żadnych ceregieli, bo papier cierpliwy i przyjmował wszystko, a o to się przełożeni potem starali.

    Zostawia się tylko niegroźnych idiotów, bojących się i milczących.
    Co do zagranicy-tak. Kolejny raz powtórzę, że jest to bardzo ważne, by dokumenty mieć poza tym krajowym bajzlem i wierzę, że w innych krajach europejskich naprawdę jest inaczej. Nie ma zawiści, zaściankowości, wiecznego lęku o utratę stanowiska służbowego, nastawienia na "my-my za wszelką cenę my się musimy utrzymać"; są realne podstawy prawne bezpieczeństwa obywatela, który nie musi posmarować by oficer przyjął wniosek o ściganie.
  • @Granatowa 12:14:20
    Tak jest. Tak zwani sędziowie w podskokach wykonują polecenia obecnej władzy. Nie mogę w to uwierzyć. Sędzia na telefon... Wystarczy nazwisko władcy. Co jeszcze nas zaskoczy? Wszystko. Państwo jest przeżarte od dołu do góry korupcją. Mafia urzędniczo-biznesowo-prawnicza. Komuna 2.0 Te parapaństwo towarzysze partyjni kultywują jeszcze z czasów PRLu. Dokładnie taki sam system totalitaryzmu partyjnego jak dziś panował w PRLu. PZPR miała opanowany sejm i podporządkowane wszystkie atrybuty władzy. Towarzyszom z PZPR byli podlegli wszyscy, również sądy. Dziś jest tak samo, jedynie kolegów z PZPR zastąpili kolesie z PO, PiS, SLD i pomniejszych partyjek. Władza sądownicza powinna być niezależna od partyjniactwa. Na czele władzy sądowniczej powinien stać Prezes Sądu Najwyższego wybierany w wyborach powszechnych tak jak Prezydent RP. Powinien On być niezależny od Władzy wykonawczej i Ustawodawczej.
  • @Stara Baba 20:29:24
    a poza tym może macie coś innego do czytania niż Gazeta Wyborcza ... więc patrzycie trzeźwo.
  • @życzliwa 09:02:20
    Przykro mi, ale nie wchodzę w debaty z anonimami, szczególnie jeśli chodzi o tak ważne sprawy.
    Jeśli chcesz lub ktokolwiek chce siać zamęt i robić dym musi wiedzieć, ze dym z czasem opadnie i wszystko będzie widać jak na dłoni.
    Pozdrawiam i Miłego Dnia Życzę.
  • @Kula Lis 62
    "(...)Towarzyszom z PZPR byli podlegli wszyscy, również sądy. Dziś jest tak samo, jedynie kolegów z PZPR zastąpili kolesie z PO, PiS, SLD i pomniejszych partyjek. Władza sądownicza powinna być niezależna od partyjniactwa.
    Na czele władzy sądowniczej powinien stać Prezes Sądu Najwyższego wybierany w wyborach powszechnych tak jak Prezydent RP. Powinien On być niezależny od Władzy wykonawczej i Ustawodawczej."

    dobry pomysł, godny uwagi :)
  • ...
    https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Vm-M5HjEMBw
  • ..
    panie X
    Zachęcam do przedstawienia się z imienia nazwiska i zarejestrowanie tutaj. Wtedy istniała by szansa podjęcia z paniem dialogu, ale w takich okolicznościach, że pisze pan na każdym możliwym forum nie mając nic do powiedzenia prócz bajek-jest pan trollem i to może całkiem dobrze opłacanym. Nie mam czasu na pana zachowanie a pan widac ma go aż nadto. Przykre jest to co pan robi, ale zrozumiałe. To nie jest drogi trollu kolejne forum gdzie możesz naśmiewać się z problemu zaginięć ludzi i specjalnie nie wzywam cię po nicku , którym się niby identyfikujesz bo nie ma on nic wspólnego z twoją tożsamością oraz nie życzę sobie by robić tutaj to co robicie tam. Z wyrazami współczucia.
  • ...
    http://www.youtube.com/watch?v=CnvukC2eXwo&feature=relmfu

    tak to działa
  • co ciekawe...
    choć nie zadziwiające, biorąc pod uwagę patologię administracji publicznej w całej RP:

    ta trójmiejska, zorganizowana grupa przestępcza, skupiająca się w największej mierze z wymiaru sprawiedliwości(policja, sąd,prokuratura) i z lokalnych włodarzy instytucji i urzędów państwowych bądź samorządowych- funkcjonuje sprawnie już drugie (jak nie trzecie) pokolenie. Nikomu nie postawiono zarzutów , nikt nie stracił stanowiska. Ewentualnie, drobne korekty stanowisk i przeniesienia. :D

    Jednak co najciekawsze: dalej pociągają za sznurki nieźle się przy tym bawiąc.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej